Wielomiłość

Poliamoria z mojej perspektywy nie pojawia się w wyniku decyzji/wyboru. To raczej stopniowe uświadamianie sobie własnego potencjału kochania. To może być długi proces. Dla mnie jest nieskończony. Ciągle pojawiają się nowe drogi. To, czego doświadczam, to sygnały z przestrzeni, że mam takie możliwości. Co z nimi zrobię teraz czy później — zależy ode mnie. Na innym poziomie mając kontakt z wieloma osobami mogę zobaczyć siebie z różnych perspektyw. To są cenne informacje. No i oczywiście w poliamorii nie chodzi o seks, tylko o intymność. Seks jest tylko jedną z możliwości intymnego spotkania z drugim człowiekiem

Dagny Agasz

Od pewnego czasu świadomie i z rozmysłem używam w stosunku do siebie określeń: panseksualna poliamorystka.

Wcześniej broniłam sie przed „szufladkowaniem“ czułam, że jestem w jakimś ważnym procesie. Dałam sobie przyzwolenie na bycie solo, na bycie mono i na bycie poli…na płynne przechodzenie z jednej jakości w inną. Aż doszłam do miejsca, w którym poczułam, że chcę się określić, nadać tej części swojego życia nazwę, stworzyć ramę do obrazu.

Zauważyłam już jakiś czas temu, że życie moje dzieli się na odcinki, na których panuje chaos, gromadzenie informacji, zawieszenie w przestrzeni. Ten okres może być dowolnie długi, a kiedy poczuję, że mój umysł, serce, ciało, dusza są w harmonii wtedy zaczyna się czas budowania.

Wielomiłość, to piękna rama, do ogromnego obrazu, tyle jest możliwości i kierunków, w których mogłabym pójść. Mogę być na przykład: solo poli, czyli utrzymywać dowolną ilość intymnych relacji bez zamykania żadnej w formalny związek. Mogę też tworzyć trójkąty, czworokąty czy polikule.

Na ten moment wybrałam życie w poli parze.

Przyjrzałam się powracającej w moim życiu potrzebie tworzenia od czasu do czasu monogamicznych relacji. Zobaczyłam, że bardzo mnie cieszy i inspiruje współtworzenie czegoś z drugą osobą. A najbardziej cieszyłoby mnie gdybyśmy wspólnie mogli zgłębiać nasze pragnienia, jakiekolwiek one by nie były.

Dawanie partnerowi wsparcia i poczucia bezpieczeństwa na jego/jej własnej drodze, bycie obok, bycie z kimś kiedy poznaje siebie spotykając intymnie inne osoby, to piękny i fascynujący proces. Dzielenie się uczuciami, jakkolwiek trudne by nie były, otwieranie przestrzeni na wszystko czym/kim druga osoba jest, patrzenie z bliska, z bardzo bliska, to jest to czego pragnę.

 I że w tej bliskości można wszystko, do góry, na dół, na boki..i wszędzie z tą jedną, jedyną osobą, aż do zniknięcia, przekroczenia siebie. Tak się oddać komuś bez reszty i tak bez reszty zostać przyjętym. Wszystko oddać, nie tylko, to wzniosłe i miłosne, również to mroczne i straszne, gniewne, pożądliwe, dzikie, szalone. Podzielić każdą złapaną myśl, każdy skurcz serca, każdy dotyk. Podzielić, połączyć, pomnożyć..Zrozumieć, dowiedzieć się wszystkiego, poznać, posmakować, poczuć.“(Dagny Agasz „Kobieta na wolności“).

Zobaczyłam, że błędem moim było założenie, że taka bliskość jest równoznaczna z monogamią. A nawet widzę, że jest wręcz przeciwnie, próby utrzymywania monogamicznej relacji znacznie utrudniają taką bliskość przyjęcie siebie czy innej osoby w całości.

Często spotykam się z głosami, że poliamoria to tylko zgrabne wytłumaczenie, dla tych którzy chcą mieć więcej partnerów seksualnych.

Po pierwsze, dla mnie nie ma niczego negatywnego w chęci doświadczania seksualności z więcej niż jedną osobą, tym samym nie widzę powodu do „zasłaniania się“ jakimikolwiek etykietami. A po drugie , seks tak jak go większość z nas rozumie jest tylko jedną z wielu różnych możliwości intymnego kontaktu z drugiem człowiekiem.

Kiedy mówię o swoich seksualnych preferencjach używam słowa: panseksualna. Kolejna piękna rama do wielkiego obrazu. Daję sobie prawo i możliwość zgłębiania swojej seksualności w tak dowolnych konfiguracjach jakie poczuję, że są dla mnie właściwe. Dzisiaj może podniecać mnie mężczyzna, jutro kobieta, pojutrze będę się chciała ocierać o drzewo, albo będę miała orgazm w kontakcie z ziemi, czy w kontakcie z moim kuchennym stołem.

Mogę też chcieć kochać się z jedną osobą, albo z kilkoma na raz, jeśli wszyscy tego właśnie chcemy doświadczyć.

W tym wcieleniu jestem człowiekiem, mam ciało kobiety. Dowiedzenie się co to znaczy, jakie to ciało daje mi możliwości, jakie stwarza ograniczenia, jak mój umysł próbuje je ograniczyć, w jaki sposób odbywa się we mnie komunikacja pomiędzy ciałem, sercem, umysłem, duszą. Obserwowanie tych procesów, wchodzenie w każdą z możliwych perspektyw, które te jakości tworzą jest niesamowitą przygód i tę przygodę nazywam wielomiłością.

Nigdy do końca nie rozumiałam dlaczego tak wielu z nas odmawia sobie uczestniczenia w tej przygodzie. W fascynującej podróży miłosnej, którą może być życie.

Dagny Agasz-  Kobieta, lat 46. Urodziłam się w Toruniu, od 12 lat mieszkam w Hamburgu.

Wiele lat żyłam w mniej lub bardziej otwartych związkach. Zaczynałam od wielomiłości i często do niej wracałam zataczając kręgi przez samotność i monogamię. Zdarzało mi się zdradzać i kłamać, rozczarowywać i „łamać serca“ i wyć w poduszkę, bo moje zostało złamane. Podczas wielu lat medytacji nauczyłam się rozpoznawać i nazywać emocje oraz doświadczać tego, że każdy „demon“ po wyjęciu go na światło dzienne staje się rycerzem, który tak naprawdę miał za zadanie mnie chronić, kiedy tego potrzebowałam. Spotkałam wielu Nauczycieli, pozostałam wierna sobie.

Oswajam z pasją zewnętrzną i wewnętrzną nagość oraz każdy możliwy scenariusz, w który może wcielić się miłość.

Wspieram również inne osoby w oswajaniu seksualności, nagości i wielomiłości prowadząc warsztaty, seminaria, spotkania autorskie, lub sesje indywidualne (osobiście lub wirtualnie)

Swoje odkrycia opisałam i pokazałam w książce „Kobieta na wolności“ (wydanej nakładem wydawnictwa „CoJaNaTo“) oraz na blogach: „Rozwiązki“, „Kobieta na wolności“, „Pokochać mężczyznę“.

Kiedy nie piszę, spaceruję, patrzę na wodę, maluję, tańczę, słucham muzyki i rozmyślam.

Wiecej o mnie n stronie: http://womanatlarge.eu/pl/