Wywiad z Justyną Żukowską – Prezeską Stowarzyszenia na rzecz Poprawy Spraw Alimentacyjnych Dla Naszych Dzieci

 

DP: W ciągu ostatnich kilka lat w prawie alimentacyjnym w Polsce wreszcie zaczęło się zmieniać. To małe światełko daje nadzieję i świeci dzięki organizacji, której jesteś Prezeską. W jakich okolicznościach powstało Stowarzyszenie?

JŻ: 5 lat temu kilka kobiet spotkało się, w ogólnym poczuciu bezradności i bezsilności, w ogromnej frustracji związanej z tym, że kobieta po rozstaniu z ojcem dziecka zostaje tak naprawdę sama. Ma ogromne problemy nie tylko emocjonalnie związane z samym procesem rozstania, ale pozbawiona jest właściwie jakiegokolwiek wsparcia społecznego. Zostaje „samodzielną matką”, a czasami również samotną mamą, choć to jest mocno zależne od tego jak sama się nazywa i do, której postawy jest jej bliżej.

DP: Czy do tej pory były jakieś instytucje wspierające samotne mamy?

JŻ: Pomocy szukało się w urzędach i najczęściej w grupach na Facebooku dla samodzielnych rodziców. Nasza organizacja natomiast powstała, aby mieć realny wpływ na zmianę polskiego prawa. W tamtym czasie brakowało przepisów prawnych, które wspierałyby egzekucję alimentów. Nie było też wsparcia polegającego na wskazaniu drogi w poradzeniu sobie z zaistniałą sytuacją. Brakowało działających przepisów prawnych. Głównym założeniem stowarzyszenia w tamtym czasie było zrzeszanie się w grupy samopomocowe, a także zmiany legislacyjne.

DP: Co udało się osiągnąć w ciągu tych 5 ciu lat?

JŻ: Teraz, jak popatrzę wstecz i analizuję historię, to udało nam się bardzo wiele zrobić. Zmieniła się świadomość społeczna i uważam, że nadal się zmienia. 5 lat temu niealimentacja była wstydliwą sprawą, zamiataną pod dywan. Nie mówiło się o tym. Teraz jak mówimy alimenty czy niealimentacja, to każdy wie o czym jest mowa. Badania mówią, że Polacy teraz nie akceptują niepłacenia alimentów. W tamtym czasie społeczeństwo uważało, że są to sprawy tylko między dwojgiem ludzi i nikt nie powinien się w to mieszać.

DP: A sprawy dotyczące finansów, czy Polacy potrafią o nich rozmawiać?

JŻ: O tak, to nadal jest temat tabu. Choć myślę, że przekonania społeczne w tym zakresie ciągle się zmieniają. Często kobiety, które zgłaszają się po pomoc do naszej organizacji mówią, że mają opór w mówieniu o zadłużeniu ojca w stosunku do dziecka. Kobiety przejmują odpowiedzialność za tego dłużnika, jakby miały wpływ na to, że on nie płaci alimentów. Obwiniają się o to, jak ona, jako matka mogła na to pozwolić. To są często kobiety, które mówią: „Wiesz, zadłużenie mojego byłego z tytułu niepłacenia alimentów sięga powyżej kilkudziesięciu tysięcy zł, a JA mam zajęcie komornicze na swojej wypłacie, bo to JA nie byłam w stanie spłacać kredytu za mieszkanie, bo on np. nie spłacał, lub nie dokładał się do tego kredytu, nie płaci alimentów i JA mam przez to problem finansowy. Z niego komornik nie ściągnie, bo on nie pracuje”.

DP: Poprzez jakie działania udało wam się zmienić prawo?

JŻ: Działałyśmy najpierw lokalnie, a później docierałyśmy do różnych osób: polityków, mediów, Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich, pracowników ministerstw. Nie było to łatwe zważywszy na to, że przez ostatnich pięć lat mieliśmy do czynienia z różnymi ekipami rządzącymi. Czasami bywało łatwiej, a czasami trudniej, ale tak naprawdę wiele udało nam się osiągnąć w momencie kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar powołał Zespół Ekspertów ds. alimentów, do którego nasze Stowarzyszenie zostało zaproszone. Wspólnie z ekspertami i ekspertkami zaczęliśmy myśleć, co powinno się w polskim prawie zmienić. Do wielu tych zmian, doszło dzięki wypracowanej przez nas strategii, naszej inicjatywie i pomysłom. Później te koncepcje dotarły do osób decyzyjnych i zostały ubrane w ustawy, czy nowelizacje. Jednym z tych działań było nawiązanie współpracy z Ministerstwem Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. Przez dwa lata nasze Stowarzyszenie współpracowało nad pakietem alimentacyjnym, gdzie część przepisów weszła już w życie, a część dopiero wejdzie. Najważniejsze, że nowelizacja jest dokonana i obowiązuje, choć nie wszystkie nasze postulaty zostały przez Ministerstwo uwzględnione, jak np. zniesienie czy urealnienie progu dochodowego do Funduszu Alimentacyjnego. Większość spraw, które pojawiały się jako trudne np. egzekucja z diet pracowniczych, udało się zmienić, bo prawo nie pozwala już dłużnikowi na ucieczkę w tę lukę. Pracujemy również z Ministerstwem Sprawiedliwości, opiniujemy i konsultujemy różne projekty. W ubiegłym roku wspólnym wysiłkiem wielu osób w tym naszego Stowarzyszenia udało się zmienić ustawę art.209 Kodeksu karnego, który mówi o przestępstwie niealimentacji. Do tej pory można było wykorzystywać nieprecyzyjny zapis tego artykułu i nie podlegać karze. Teraz jest to jasno określone, kiedy można zgłosić zawiadomienie do prokuratury i kiedy to już jest przestępstwo.

DP: Co jest najtrudniejsze w waszej pracy?

JŻ: Zmiana przekonań na takie, które traktowałyby niealimentację, jako przestępstwo. Nie jak prywatną sprawę, czy małe wykroczenie, ale przestępstwo i to wymierzonego przeciwko dziecku. Mam wrażenie, że do tej pory jakaś część Funkcjonariuszy Policji czy Prokuratorów nie traktowała niealimentacji poważnie. To przestępstwo jest tak samo ważne, jak każde inne zachowanie, które zagraża bezpieczeństwu i zdrowiu dziecka. Konsekwencje za ten czyn muszą być poniesione.

DP: Poprzez jakie działania jeszcze pomagajcie i komu?

JŻ: Większość osób, które są pokrzywdzone przez niealimentację to są przede wszystkim dzieci, ale również pośrednio kobiety, które się nimi opiekują. Ze statystyk wynika, że 97% osób niepłacących alimentów to mężczyźni. Osoby, które najczęściej korzystają z naszych form wsparcia to głównie kobiety, chociaż są też mężczyźni, którzy samodzielnie wychowują dzieci i miewają takie same problemy. Trzeba jednak mówić rzetelnie i nie owijać w bawełnę – niestety najczęściej nie płacą mężczyźni. Jeśli mówimy o formach wsparcia to podstawową formą wsparcia jest nasza grupa samopomocowa na Facebooku Alimenty Dla Naszych Dzieci, która liczy ponad 2000 osób. Jest to grupa tajna i zamknięta, do której można się dostać tylko poprzez polecenie albo przez weryfikację, którą robimy same. Dbając w ten sposób o poczucie bezpieczeństwa tych osób i ich danych, stworzyłyśmy miejsce, które jest bardzo przystępne, w którym dbamy o kulturę wypowiedzi i o to, żeby informacje, które dajemy w odpowiedzi na pytania, były rzetelne. W naszej grupie, wsparcia udzielają eksperci z różnych dziedzin. Nie chciałabym tego nazywać poradami, bo nie powinno się tego w Internecie robić, ale jest to wsparcie i pomoc, która jest merytoryczna. W ramach tej pomocy wskazujemy min miejsca, do których mogą udać się osoby, aby pomoc otrzymać. Działamy również na rzecz zmiany przekonań społecznych, dotyczących przestępstwa niealimentacji, ale też budowanie świadomości na temat przemocy ekonomicznej. Jesteśmy zapraszane na różne eventy i konferencje, a także na panele dyskusyjne. Bardzo zależało nam, aby Polacy zrozumieli, że niealimentacja to sprawa nas wszystkich i dlatego nawiązałyśmy kontakty z mediami, aby było głośno o zjawisku niealimentacji. Jesteśmy zapraszane jako ekspertki w temacie przemocy ekonomicznej, ale również spraw okołorozwodowych jak regulowanie opieki nad dziećmi, czy też alienacji rodzicielskiej, a nasze Stowarzyszenie ma rozpoznawalne logo, stało się też organizacją opiniotwórczą. Wystartowałyśmy z warsztatami i organizowałyśmy je lokalnie w różnych miejscowościach. Chciałyśmy spotkać się z tymi kobietami „face to face”, aby mogły zadać pytania bezpośrednio, żeby mogły dostać nasz niezbędnik alimentacyjny do ręki, zapytać prawnika czy komornika, których na warsztaty zapraszamy, aby mogły otrzymać rzetelną i bezpłatną wiedzę tu i teraz. Jak wiemy każda sytuacja jest inna i wymaga często indywidualnego podejścia, o które ciężko bez konsultacji z ekspertem w rozmowie bezpośredniej. Wiemy, że często tych kobiet po prostu nie stać na indywidualną poradę prawną czy psychologiczną, a darmowe poradnictwo zapewniane przez samorządy często wymagają czekania w kilkumiesięcznych kolejkach.

DP: Jakie są wasze bieżące projekty ?

JŻ: Realizujemy aktualnie dwa projekty. Jeden z nich dotyczy zmiany świadomości społecznej dotyczącej niealimentacji. W ramach tego projektu organizujemy wspomniane już warsztaty, oraz Dzień Przeciwdziałania Niealimentacji. Od tego roku ten dzień po raz pierwszy zostanie wprowadzony do kalendarza. Końcową fazą tego projektu jest Kampania Społeczna, na którą oczywiście zbieramy pieniądze. Nie każdy wie, że jesteśmy organizacją samofinansującą się. Utrzymujemy się jedynie ze składek członkowkich, darowizn i 1%, a niestety nikt nie chcę takiej ogólnopolskiej kampanii z prawdziwego zdarzenia zrobić za darmo. Chociaż udało nam się zrobić w tym zakresie wiele, to potrzebujemy po prostu inwestora. Mamy wybrany projekt takiej kampanii, mamy przede wszystkim ogromną wiedzę i znajomość tego obszaru i odbiorców tej kampanii, trzeba to po prostu tylko zrealizować.

Drugi projekt dotyczy zwiększania skuteczności egzekucji alimentów z zagranicy. To jest taki problem, którym mało kto się interesuje i zajmuje, ale jeśli mówimy o niealimentacji i przemocy ekonomicznej, to jest to również zjawisko dotyczące rodziców, którzy uciekają za granicę, a dzieci zostają w Polsce. Problemem jest np. fizyczne znalezienie dłużnika za granicą czy zmobilizowanie tamtejszych urzędów do korzystania z dostępnych rozwiązań prawnych zwiększających skuteczność egzekucji alimentów. W ramach tego projektu nawiązujemy kontakt i współpracę z różnymi osobami (w tym politykami) i instytucjami z zagranicy. Piszemy do tamtejszych organizacji pozarządowych i nawiązujemy kontakt z tamtejszymi Rzecznikami Praw Dziecka, aby podjęli temat i próbę nawiązania współpracy. Jesteśmy teraz na etapie wymiany korespondencji. Ostatnim krokiem w tym projekcie jest wizyta w Brukseli i tam rozmowa na spotkaniach z Radą Europy. Są to bardzo szerokie działania. Zaczęłyśmy od działań globalnych, a teraz skupiamy się bardziej na działaniach lokalnych, bo w Polsce naprawdę udało się bardzo dużo zmienić jeśli chodzi o prawo. Naszym marzeniem jest zwiększenie dostępności pomocy z Funduszu Alimentacyjnego dla wszystkich potrzebujących dzieci poprzez zniesienie lub urealnienie progu dochodowego. Mogłybyśmy wtedy odetchnąć z ulgą. Dopóki ściągalność zadłużenia z tytułu niepłaconych alimentów jest na tak niskim poziomie, to zawsze będzie co robić. Naszym celem jest zmniejszyć do minimum problem niealimentacji w Polsce. Możemy tego dokonać przede wszystkim trwale zmieniając świadomość społeczną dotyczącą przemocy ekonomicznej jaką jest niepłacenie alimentów.

DP: Dziękuję Ci za rozmowę, życzę dalszych sukcesów, rozwijania skrzydeł i wiatru w żagle. To co robicie zmienia tak wiele w życiu wielu polskich kobiet i dzieci. Liczę na kolejne rozmowy.

Justyna ŻUKOWSKA 

Jako prezeska Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci społecznie wspiera samodzielnych rodziców. Z ramienia Stowarzyszenia jest członkinią Zespołu Ekspertów do Spraw Alimentów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich i Rzeczniku Praw Dziecka. Prelegentka i prowadząca panel o ojcostwie na Kongresie Kobiet w 2018 r. Jako aktywistka i rzeczniczka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów reprezentuje OZZP w kontaktach z mediami i politykami. Absolwentka SWPS w Warszawie na kierunku psychologia kliniczna. Absolwentka studiów podyplomowych z Przygotowania Pedagogicznego. Mediatorka w sprawach rodzinnych. Terapeutka pracująca w nurcie TSR. Prywatnie mama trójki dzieci.

Od kilku lat prowadzi konsultacje oraz terapię rodzin i dzieci (głównie w nurcie TSR). Pomaga też dzieciom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom. Prowadzi treningi Kompetencji Społęcznych dla dzieci i dorosłych oraz grupę wsparcia dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Jest również konsultantem i terapeutą w zakresie wczesnego wspomagania rozwoju dzieci, poprawy relacji rodzinnych i kompetencji wychowawczych rodziców. Jest szkoleniowcem z zakresu umiejętności społecznych i interpersonalnych oraz wczesnego wspomagania rozwoju. Aktualnie wykłada „Psychologię Małżeństwa i Rodziny” oraz „Bioetykę” w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki w Pruszkowie. Aktualnie odkrywa w sobie również ducha badaczki i naukowczyni. Możecie ją spotkać w mediach jako gościnnie i ekspertkę w zakresie psychologii.

Współpracuje ze Stowarzyszeniami, Fundacjami oraz wieloma instytucjami publicznymi w tym edukacją, pomocą społeczną czy opieką zdrowotną w Warszawie i okolicach.

Jako aktywistka i feministka wspiera organizacje pozarządowe na manifestacjach, wiecach i innych przedsięwzięciach.

W wolnych chwilach podróżuje i poznaje inne kultury.

Rozmawiała Dorota Pawelec 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Kiepski temat, ponieważ znam go odrobinkę z autopsji.

  • Smutne, że ludzie po rozwodzie nie umieją ze sobą rozmawiać i brać odpowiedzialności za dziecko.
    Dobrze, że istnieją fundację i stowarzyszenia, które pomagają w trudnych sytuacjach.

  • Dobrze, że powstają organizacje, które pomagają kobietom w takich momentach.

  • Możemy cieszyć się że są wśród naszego społeczeństwa Właśnie tacy ludzie – którzy widzą problem i starają się rozwiązać go w jak najlepszy sposób <3

  • Bardzo ważny temat i ciekawy wywiad. Chyba każdy ma w rodzinie kogoś, kto zderzył się z problemem ściągalności alimentów. Dobrze, że działają takie organizacje i fundacje, dzięki nim powoli zmienia się prawo – na lepsze. Ten rok przyniósł wyjątkowo dużo pozytywnych zmian, ale są potrzebne kolejne, jak właśnie zwiększenie ściągalności alimentów od osób przebywających poza granicami Polski.