Związek otwarty

Czyli jesteśmy ze sobą związani , ale też otwarci . I ta otwartość nie oznacza automatycznie konieczności czy potrzeby wiązania się z innymi osobami . Ta możliwość oczywiście istnieje , ale istnieje ona również w „zamkniętych” związkach tylko jest inaczej postrzegana.

W otwartej relacji jesteśmy po prostu otwarci na siebie samych i siebie nawzajem w całości. Wczoraj zwierzyłam się mojemu partnerowi z wewnętrznego konfliktu, który się pojawia we mnie za każdym razem kiedy on wyjeżdża na koncerty. Z jednej strony bardzo się cieszę , że robi to co kocha i jest za to doceniany i uwielbiany przez fanów . Cieszę się kiedy dobrze się bawi w trakcie czy po koncercie jednocześnie czując ukłucie zazdrości , że to nie ze mną ta zabawa. Zazdrość jest dla mnie informacją, że czegoś mi brakuje i to tak naprawdę nie ma nic wspólnego z tym co robi mój partner. To tylko wskazówka . W tym przypadku dość wyraźna , brakuje mi zabawy i lekkości , towarzystwa.

Pisanie i malowanie to samotnicze zajęcia . Kiedy dzielę się z partnerem trudnymi emocjami spotykam nie tylko jego zrozumienie i empatię, ale również swoją niewinność i odwagę . Odwagę bycia taką jaka jestem , czucia tego co czuję. Znam bardzo dobrze ścieżkę , która się nazywa „nie powinnaś” czegoś myśleć , czegoś czuć , czegoś mówić , bo …tak nie wolno , nie wypada , to wstyd , powinnaś być ponad tym. To ślepy zaułek . Co się może stać kiedy będę szczera ze sobą i z partnerem?

Może stać się wszystko. Może pojawić się głębsze zrozumienie i współodczuwanie , miłość , wsparcie i szacunek , a może pojawić się brak zrozumienia i odrzucenie . Czyli ból , którego próbujemy unikać zamykając związki umowami , zobowiązaniami , obietnicami . Tylko czy bólu można uniknąć ? Raczej nie. Zamiast obietnic więc wybieram otwartość na poznawanie siebie i partnera w pełni . Wybieram świadomość własnych potrzeb i otwartość na potrzeby osoby , z którą jestem w związku . Wybieram otwartość na wszystko co się pojawia , bo przecież i tak się pojawi po co się więc zamykać.

Tekst – Dagny Agasz 

Zdjęcia – Fontaine Burnett

Twój ból, twój smutek, desperackie poszukiwanie, to energia, tylko energia. Czasami łagodna, czasem gwałtowna, czasem nawet wulkaniczna, ale to tylko energia. Pozbądź się zużytych słów i pojęć – strach, złość, depresja, samotność – i skontaktuj się z tym, co bez słów żyje w twoim ciele, nie wczoraj, nie jutro, ale teraz. Poczuj „smutek”, zanim zostanie nazwany. Poczuj ucisk w klatce piersiowej, napięcie w gardle. Poczuj „gniew”, zanim zostanie zdefiniowany. Poczuj palenie w brzuchu, walenie namiętnego serca. Poczuj pulsowanie i przyciąganie życia, jego wibrację. Zrób miejsce dla wszystkich odczuć cielesnych, surowej energii, mocy, elektryczności, dźwięku i furii. To jest życie, tylko życie, zawsze życie. Nie oceniaj energii, nie próbuj jej odpychać ani ignorować, ponieważ wtedy podzielisz się na „dobre ja”i „złe ja”, „chore ja” i „zdrowe ja”, „duchowe ja”i „ niemądre ja”i tak rozpoczyna się wojna. Wyjdź poza całą historię „ja” i uszanuj to, co żyje w twoim ciele, tu i teraz, nawet jeśli to, co żyje, jest intensywne, niewygodne lub po prostu zbyt nieznane, by je nazwać. Pozwól sobie skupić się na intensywności doznań cielesnych. Niech uwaga skupi się na chwili. Brak oporu wobec życia, całkowite poddanie się chwili , bez względu na to, jak bardzo ta chwila odbiega od naszego „idealnego” obrazu – jest to początek prawdziwego uzdrowienia. Weź rozwód z marzeniem i zawrzyj małżeństwo z rzeczywistością.”

Jeff Foster