Źródłem chorób, nerwic, depresji czy utraty tożsamości, jest tłumienie uczuć

„Bioenergetyka przejawia się we wdzięku ruchów oraz w miękkości i cieple ciała” – mawiał jeden z czołowych twórców terapii – Alexander Lowen. Za jej prekursora uważany jest Wilhelm Reich – austriacki psychiatra, psychoanalityk, a przez pewien czas – współpracownik Zygmunta Freuda. Właściwym twórcą bioenergetyki jest amerykański psychiatra Aleksander Lowen, który był pacjentem, potem studentem, a wreszcie współpracownikiem Reicha.

Bioenergetyka ujmuje funkcjonowanie psychiczne człowieka w kategoriach ciała i energii. Zakłada, że źródłem chorób, nerwic, depresji czy utraty tożsamości, jest tłumienie różnego rodzaju uczuć, co może objawiać się chronicznymi napięciami mięśniowymi, które blokują swobodny przepływ energii przez organizm. Terapia polega na odblokowywaniu i uwalnianiu zastygłych emocji poprzez pracę z ciałem.

Serce, rozumiane jako energia, symbol uczuć, jest rdzeniem i sensem naszego istnienia, emocjonalnym, duchowym centrum życia.

Uczucia i emocje, które odczuwamy, nie są porywami czy wytworami naszej wyobraźni, ale znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistych procesach w ciele. Kiedy „jest nam ciężko na sercu”, na poziomie fizycznym czujemy się ociężali, zmęczeni, i odwrotnie – gdy czujemy się lekko, jesteśmy zakochani, radośni – oczy nam błyszczą, poprawia się elastyczność skóry, ruchy są bardziej spontaniczne, dłonie cieplejsze, mózg ulega aktywacji, a serce bije szybciej. Spowodowane jest to tym, że sfera uczuć jest nierozerwalnie złączona ze sferą fizyczną, cielesną – na poziomie fizycznym zachodzą reakcje, które powodują takie doznania.

Miłość wywiera na ciało zbawienny wpływ. Zakochana osoba promienieje radością. Blask w jej oczach i lśnienie skóry są związane nie tylko z silnym dopływem krwi do powierzchni ciała, lecz również z falą pobudzenia energetyzującą tkanki, która powoduje zwiększone pulsowanie każdej komórki ciała. Tak więc, promienność i blask zakochanej osoby nie są pojęciami metaforycznymi, można je z łatwością zaobserwować.

Wielu ludzi doświadcza odrzucenia, różnego rodzaju prześladowania czy nawet ostracyzmu społecznego. Nie wszyscy umieją sobie z tym poradzić, niektórzy wytwarzają cos w rodzaju pancerza psychicznego, nie dopuszczają do siebie emocji, a w rezultacie tłumią ból. Blokada emocjonalna może prowadzić do usztywnienia mięśni klatki piersiowej. To usztywnienie blokuje i ogranicza oddychanie, poruszanie się i odczuwanie, poddając ciało nieustannie stresowi, który powoduje choroby serca. Czynnikiem determinującym rozwój choroby serca może być więc tłumiony gniew. Tłumienie emocji powoduje też większą rozległość stwardnienia tętnic naczyń wieńcowych.

Fot Michela Tacchini

Tylko człowiek ufający miłości może mieć pewność, że jego serce pozostanie zdrowe. Otwarte, czujące serce to zgoda na wszystkie uczucia i umiejętność wyrażania nawet trudnych emocji. Kontrola uczuć powoduje napinanie mięśni, tak że pragnienia nie mają dróg ekspresji. Aby zablokować pragnienie płaczu, napinamy twarz, aby pohamować pragnienie uderzenia, napinamy ramiona i plecy. Kiedy te napięcia stają się chroniczne, zablokowane pragnienie nie dociera do powierzchni ciała ani świadomości. Samoświadomość ulega ograniczeniu, a blokada i sztywność doprowadza do zamierania ciała. Nie ma spontanicznych ruchów w ciele, staje się ono spięte i usztywnione. Ta sztywność może dotrzeć do głębi organizmu, wywierając wpływ na mięśnie gładkie, nie podlegające woli, takie jak oskrzela, tętnice, naczynia krwionośne czy wieńcowe.

Emocje przydarzają się nam, czy tego chcemy, czy nie. Nie pragniemy kogoś pokochać, a zakochujemy się. Jesteśmy poruszeni do łez lub wpadamy we złość. Emocje i uczucia nie są funkcjami ego, kontrolującego działania zależne od naszej woli.

Osoby tłumiące swoje uczucia czy sfrustrowane mogą wykazywać tendencję do nadmiernych reakcji. Rosnąca temperatura wewnętrznego ognia powoduje wybuch. Osoby te bardzo często są agresywne, złośliwe, krytyczne.

Problemem wielu z nas jest to, że mechanizmy obronne jakie wytworzyliśmy, żeby chronić nasze serce, stały się więzieniem dla emocji. Procesy te są nieuświadomione, większość z nas nie zdaje sobie sprawy nawet z napięcia w klatce piersiowej i niezdolności do otwarcia serca.

Wiele osób uważa, że gdyby tylko byli kochani, byliby w pełni zdolni do miłości. Mylą tęsknotę za miłością z samą miłością. Wyczuwają w swoich sercach miłość, ale nie potrafią do niej dotrzeć, gdyż odcięci są od serca barierami, które wznieśli po to, by je ocalić.

Żeby otworzyć serce, by ofiarować człowiekowi poczucie sensu i życie jego ciału, terapeuta musi stwierdzić dlaczego i jak uległo zamknięciu oraz jakie siły i obawy to zamknięcie utrwaliły. Bioenergetyka, a dokładniej mówiąc – bioenergoterapia przychodzi tu z pomocą. Terapeuta w sposób holistyczny zajmuje się pacjentem, na poziomie emocji, energii ciała, rozmowy, stara się uwolnić zablokowane emocje, pomaga pozbyć się napięć ciała, które powodują dolegliwości somatyczne.

Źródło – A. Lowen „Miłość, sex i serce”

Redakcja i opracowanie – Kamila Rudnicka 

Fot. Unspalsh