ZŁOTE BLIZNY LUDZKICH SERC

Kiedy patrzę na ludzi poprzez swoje rany widzę drzazgi w ich oczach, nie dowierzając swoim belkom. Dbam o swój kawałek rzeczywistości, wyruszając codziennie na wojnę. Moja wewnętrzna rana odzywa się nawet wtedy, kiedy ktoś ją lekko muśnie. Czasem nawet pęka pokazując światu swoje wnętrzności.

Zbroję się wtedy w święte racje, by stając w obronie sprawiedliwości, dążyć do zmniejszenia form przemocy. Dotykam czasem cudzych ran, nie wiedząc nawet, że są ranami. Oburza mnie nieadekwatność ludzkich reakcji.
Jako rzeczniczka własnych ran najchętniej ukryłabym się przed światem, bo po co mi taki nie wrażliwy świat.

 

Życie „z poziomu rany”

 

Mówienie do swoich ran z głębi mojego serca sprawia, że budzi się we mnie świadomość tego, gdzie obecnie jestem. Że wojna się już skończyła, a ja mogę stwarzać świat na własnych zasadach.
Czasem pojawia się niecierpliwość, bo dalej piecze ból, wstyd, żal, lęk a wydawać się mogło, że już nie powinny. Jak to możliwe, że moja rana się jeszcze nie zagoiła, mimo upływu tylu lat.

Zapewne zostało małe ziarenko wstydu, które potęguje bakterie. Pomóc może tylko ponowna uwaga dla tych wszystkich bolesnych miejsc, tak by zobaczyć co jeszcze jest w nich dla nas żywe, i pozwolić sobie przeżyć związane z nimi emocje. Łzy oczyszczą nasze rany. Wypłukują nagromadzone emocje, pozwalają zatopić się żałobie.
Odpadają wtedy od nas koncepcje winy i kary, racji i niesprawiedliwości, agresora i ofiary, dumy i oceny. Zostaje już tylko czysty smutek. Aż przyjdzie zgoda na to co się wydarzyło.

 

Kintsukoroi

 

To japońska szuka naprawy stłuczonej ceramiki poprzez wypełnianie pęknięć złotem. W efekcie takiego zabiegu powstaje dzieło sztuki o dużo większej wartości niż przed stłuczeniem. Zmiana perspektywy pozwoli nam lśnić z dumy z odniesionych ran. Pozwoli bólowi wykonać swoją pracę, jest on przecież oznaką tego, że coś w naszym życiu wymaga zmiany i nie należy tego ignorować.
Złota blizna pozostanie z nami na zawsze, aby przypominać o lekcji, którą otrzymaliśmy i tym jaką mamy w sobie moc. Uświadomimy sobie jak nasza rana nas ozdobiła, ukształtowała, chroniła. Szacunek do własnych ran sprawi, że zobaczymy cudze wyczulenia w innym świetle.
Pojawi się przestrzeń na wzajemne zrozumienie i świadomość, że komunikacja może być tworzeniem, inspirowaniem i wspieraniem.

 

 

Tekst – Dorota Pawelec 

Grafika – Dagny Agasz