Wyjątkowość i wyłączność

To dwie różne jakości, które często wydają się nam jednym i tym samym. Przyjrzyjmy się więc najpierw wyłączności. „Jak to jest, nie być tą jedyną?” zadajecie mi to pytanie dość często. Chodzi o bycie jedyną, wybraną na wyłączność w kontekście związku, a często nawet miłości. „Jak to jest” nie być jedyną/jedynym prawdopodobnie każda/y z nas wie.

Wystarczy wrócić myślą do dzieciństwa i przypomnieć sobie jak się czuliśmy kiedy rodzice dużo uwagi poświęcali naszemu rodzeństwu, albo sobie nawzajem, albo pracy, albo życiu towarzyskiemu, czy pasji. Tak naprawdę najwięcej uwagi poświęcano nam tylko wtedy kiedy byliśmy zupełnie mali i całkowicie uzależnieni w kwestii przeżycia od otoczenia.

Jak się więc czuję, kiedy świat przestaje się kręcić wokół mnie? Najpierw mogę poczuć się zagubiona, jak zawsze wtedy kiedy pojawia się zmiana. Może być mi smutno i żal, że już nie jestem tą jedyną. To są uczucia, które mi towarzyszyły kiedy byłam dzieckiem i daję im przestrzeń, pozwalam się im wybrzmieć.

A jednocześnie czuję się… dorosła. Samodzielna, wolna i niezależna. Wybrana przez siebie. Zbudowaliśmy wokół bycia wybraną, jedynym całe światy. Dziecinne światy, w których to inni mają moc żeby nas wybrać lub odrzucić. „Wybrańcy nie wybierają sami siebie!” Chosen don’t choose themselves! (Robert Fanney)

Zatrzymaj się na chwilę i poczuj ciężar, wagę bycia wybranym, bycia jedyną

I odpowiedz sobie na pytanie, w jakim kontekście chcesz być jedyna i wybrany? Czy chcesz być jedyną osobą, którą kocha twój partner? Czy chcesz być jedynym mężczyzną, z którym twoja partnerka uprawia seks? Czy chcesz być jedyną osobą, z którą twój partner tworzy związek? Czy chcesz być jedyną osobą, z którą twoja partnerka spędza czas?

Jedyną osobą, z którą on/a rozmawia, śmieje się, spaceruje, darzy zaufaniem, opiekuje się…Lista może być dowolnie długa, ale to bardzo ważne żebyś sobie odpowiedział/a na te pytania. Bez oceniania, szczerze, z głębi swojego dziecięcego „ja chcę!”. A później zamknij oczy i wyobraź sobie, że tak właśnie jest. Twój partner/ka kocha tylko ciebie, nie kocha swoich rodziców, dzieci, przyjaciół, nie kocha swoich pasji, pracy, nie kocha nawet siebie. Jesteś jedyną osobą, z którą twój partner/ka kiedykolwiek uprawiał seks. Jesteś jedyną osobą, z którą twój partner/ka tworzy związek, czyli nie ma związków z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi z pracy. Jesteś jedyną osobą, z którą on/a spędza czas.

Nie spędza go nawet ze sobą. Tylko z tobą się śmieje, rozmawia, chodzi na spacery, opiekuje się, darzy zaufaniem… Czujesz? Ciężko? „W byciu wybranym jest splendor i honor. Ale niewiele miejsca na wolną wolę.” There’s glory and honour in being chosen. But not much room for free will. Elizabeth Wein Na czym więc opiera się poczucie wyjątkowości, jeśli nie jesteśmy tą jedyną, czy wybranym raz na zawsze?

Na tym, że tak naprawdę jesteśmy jedyni w swoim rodzaju. Nie ma drugiej takiej kombinacji różnych jakości połączonych w jedno. Jesteśmy więc wyjątkowi, to nasza niezbywalna wartość. I tą osobą, która powinna dostrzec, poczuć i celebrować naszą wyjątkowość jesteśmy my sami. A jeśli znajdzie się ktoś, kto potrafi tę naszą wyjątkowość nie tylko dostrzec i docenić, ale też wejść z nią w żywą i autentyczną relację, cieszmy się, celebrujmy. Za każdym razem. Bo dzisiaj tą osobą może być twój partner/ka, jutro to może być twoje dziecko, albo sąsiadka. Ale każdego dnia, bez względu na wszystko, tą osobą możesz być ty.

Tekst – Dagny Agasz

Fot. Fontaine Burnett

To wyjątkowość czyni cię najpiękniejszą osobą. Uniqueness is what makes you the most beautiful.

Lea Michele