SYN WIEDŹMY

 – Skąd to wiesz, mamo?

– Wiem to, bo jestem wiedźmą, synku.

– A co to znaczy?

– To znaczy, że wiem i czuję rzeczy, które dla innych mogą być trudne do poczucia czy zaakceptowania.

– Czy to cię boli?

– Czasami.

Wierzę, że patriarchat jest w takim samym stopniu dziełem kobiet jak i mężczyzn. Ta perspektywa pozwala mi nie stać w miejscu ofiary. W tym miejscu, w którym nie jestem ofiarą oddaję sobie swoją moc sprawczą. Chce mi się nawet powiedzieć, że to kobiety kobietom zgotowały ten los używając mężczyzn do wykonywania wyroków.

Ale ta myśl, tak radykalna wypływa z rany, z bólu związanego z kobiecą zdradą. Kobieta zdradza córkę, bo zdradziła ją jej matka, a matkę babka i ta zdrada sięga tak daleko, jak daleko chcesz popatrzeć.

Ja miałam urodzić się chłopcem. Pierwszą ze zdrad, które pamiętam było rozczarowanie matki, że nim nie jestem. Później pojawiły się inne, bliższe, boleśniejsze. Dopiero jako dorosła kobieta zrozumiałam swoją matkę.

Popatrzyłam na nią, jak na człowieka, popatrzyłam na to w czym i jak wzrastała, popatrzyłam na jej matkę. Zrozumiałam, że zdradą kobiety jest oddanie, które bez świadomości i uważności prowadzi do dramatów.

Żeby zobrazować, jakie oddanie mam na myśli posłużę się cytatem: „W gnostyckim micie o tym, jak działa świat, Sophia, żeńska personifikacja mądrości, żyje szczęśliwie z duchami światła (zwłaszcza jej brata bliźniaka) w zjednoczonym nieograniczonym potencjale blasku jej Ojca, stworzonym przez bliźniacze moce Głębi i Ciszy .

Jest tak oszołomiona miłością do Twórczego Źródła, że ​​kiedy widzi poniżej błyszczące światło, rzuca się w ciemność, mylnie podążając za tym, co uważa za blask swojego Ojca, oszukana przez zwykłe odbicie. Tam, w bezdennym, niezrealizowanym potencjale świata, jest uwięziona – oddzielona od światła, którym jest duchowa realizacja Gnosis – wiedzy o transcendentnej jedności. W ciemności moce podziemnego świata podążają za nią, wykorzystują ją, nadużywają i używają, dopóki jedynym co zna jest smutek w walce o powrót do światła, które straciła, ale którego nie zapomniała.

Tam rodzi synów, złych chłopców, półbogów zwanych archonami, w tym najgorszego ze wszystkich, demiurga, który staje się stwórcą tego świata, zarażając go dumą, ignorancją, strachem oraz żądzą władzy i przyjemności.” (tekst,Robert Kopecky, gaia.com, tłumaczenie Dagny Agasz)

 

Kobieta i mężczyzna

 

Kobieta porzuca siebie w pogoni za odbitym blaskiem. A kobieta, która zdradza samą siebie nie potrafi nie zdradzić córki. I za tę zdradę ciągle siebie i siebie nawzajem karzemy. Zawiścią, zazdrością, odrzuceniem, wykluczeniem, manipulacjami, plotkami, oskarżeniami, płonącymi stosami.

Moja osobista podróż do uzdrowienia tej rany zaczęła się wtedy kiedy urodziłam syna. Poczułam jak się ukorzeniam we własnej mocy. Od 13 lat w tym ciele towarzyszy mi chłopiec, który świeci swoim własnym światłem. Uzdrowienie kobiecej rany przychodzi do mnie w męskiej postaci również w miłosnym związku partnerskim. Moim życiowym partnerem jest Syn Wiedźmy. Tam skąd pochodzi i gdzie wzrastał czarownictwo i szamaństwo nie jest niczym wyjątkowym. Ziołolecznictwo, zaklęcia i uroki były dla niego codziennością.

Po swojej śmierci matka-wiedźma przekazała mu wszystkie swoje moce i błogosławieństwa. Mężczyzna, który jest świadomym synem świadomej wiedźmy potrafi przyjąć i ukochać całą kobietę. Bez lęku, albo wbrew niemu. Zanim spotkałam tego mężczyznę moje światło, które odbijali mi inni było podzielone. Jak światło odbite w potłuczonym lustrze. Zbierałam siebie z tych potłuczonych kawałków dopóki nie ułożyłam całego odbicia. Ale to miłość świadomego mężczyzny sprawia, że pęknięcia i rany znikają. Żeby zamknąć moje słowa pasującą klamrą wrócę na chwilę do gnostyckiego mitu o tym jak działa świat. Sophia jest żeńską personifikacją mądrości. Jest Wiedźmą. Jeśli więc spojrzymy z tej perspektywy zobaczymy, że każdy mężczyzna jest synem wiedźmy.

Tekst – Dagny Agasz