Relacja/Integracja, część 1 – „Rozstanie”

Żeby coś mogło się połączyć , zintegrować musi być najpierw oddzielne

Dlatego zanim przejdę do łączenia chcę napisać o oddzielaniu i o rozstaniach. Pierwszym oddzieleniem jakiego doświadczamy jest rozdzielenie z matką, inaczej nazywane narodzinami. To oddzielenie jest zapisane w pamięci naszego ciała . Tak jak każde kolejne oddzielanie, którego doświadczamy mniej lub bardziej świadomie . Żeby narodzić się do nowego musimy porzucić stare. To porzucanie odbywa się najczęściej na planie fizycznym, materialnym . Oddzielamy się od ciała matki, idziemy do szkoły , wyprowadzamy się z domu rodzinnego, kończymy szkołę zaczynamy pracować , przeprowadzamy się , rozstajemy się z pierwszą miłością . I tak dalej. Ale to w jaki sposób się oddzielamy na planie uczuciowym czy mentalnym jest inną historią, która niekoniecznie współgra z naszymi ruchami w przestrzeni fizycznej.

Na przykład, to że wyprowadziliśmy się z domu rodzinnego niekoniecznie oznacza , że świadomie weszliśmy w dorosłe życie . W wielu przypadkach zabieramy nasz rodzinny dom, emocjonalną dynamikę w jakiej wzrastaliśmy, naszych rodziców czy opiekunów do „nowego” domu. Zabieramy też do każdego kolejnego związku nasze pierwsze miłości , a często nieuświadomioną relację romantyczną z mamą czy tatą. Z mojej perspektywy dojrzała relacja, najpierw ze sobą, zaczyna się od uświadomienia sobie z kim i w jakich jestem związkach na planie emocjonalnym. Ta informacja jest potrzebna nie tylko mnie, jest potrzebna również osobie, z którą chcę zbudować świadomy związek . Dla tej osoby, to jest informacja z kim poza mną wchodzi w relację. Im bardziej jestem świadoma moich emocjonalnych powiązań tym łatwiejsze staje się podejmowanie decyzji o tym, co jeszcze mi służy , i o tym z czym mogę się w końcu rozstać .

 

 

Jeśli na planie uczuciowym nadal jestem romantycznie i partnersko połączona z tatą, nie będę miała przestrzeni na to żeby zbudować związek partnerski z inną osobą . Podświadomie będę szukała kogoś, kto się będzie mógł wcielić w mojego ojca. I nie chodzi o ocenianie tego, bo jeśli jedna osoba dobrze czuje się w roli rodzica, a druga w roli dziecka i na tym fundamencie budują związek, to jest to ich sprawa. Ja, dla siebie wybieram, co innego. Świadomie.

 Tak więc żeby się połączyć trzeba się najpierw rozstać . Uznać, zobaczyć związek z matką, z ojcem, z rodzeństwem, z każdą osobą, z którą łączyła nas głęboka więź uczuciowa. Docenić i zdecydować o tym jaką rolę te osoby mają pełnić w naszym emocjonalnym życiu , a z jakimi ich rolami chcemy się rozstać . Jeśli matka dla ciebie na planie uczuciowym była i partnerką i kochanką , może nadszedł czas żeby pozwolić jej być po prostu matką , może nadszedł czas żeby zrobić również przestrzeń na inną kobietę w twoim sercu. Jeśli to brat jest twoim najbliższym przyjacielem, powiernikiem, niespełnioną miłością romantyczną, może czas żeby pozwolić mu być po prostu bratem. Jeśli ciągle jeszcze tęsknisz za swoją pierwszą miłością, rozpamiętujesz piękne chwile, zastanawiasz się, co by było gdybyście tylko mogli znowu być razem.

Może nadszedł czas żeby pozwolić odejść tej osobie i spotkać kogoś kto jest obok, kogoś z kim może dzielisz życie na planie fizycznym, ale nie emocjonalnym. Albo zrobić przestrzeń na realną osobę, która może pojawić się w miejsce tęsknoty i wyobrażeń 

Jeśli twój dotychczasowy związek nie opiera się już na miłości i szacunku, jeśli ciągle się wzajemnie oskarżacie lub jesteście sobie obojętni, jeśli doszliście do ściany i nie chcecie dalej razem, może czas się rozstać . Zobaczyć , docenić , zrozumieć i pożegnać ten związek i zrobić przestrzeń na nowy. Rozstanie nie jest złym wilkiem, którego nauczono nas się bać . Rozstanie jest częścią naturalnego rytmu życia . Coś się łączy , coś się rozpada i łączy się z czymś innym, coś się rodzi, coś umiera. Naturalnie.

Opuszczenie długoterminowego związku może być trudne, nawet jeśli nasza wewnętrzna mądrość mówi nam, że nadszedł czas, aby odejść. W tym momencie możemy wybrać „puszczenie” i znieść intensywny ból pozostawiania tego, co znajome, aby zrobić miejsce na nowy rozdział w naszym życiu. Albo możemy zostać i cierpieć z powodu niskiego stopnia bólu, który powoli zjada nasze serce i duszę, jak emocjonalny rak. Dopóki pewnego dnia się nie obudzimy i nie zdamy sobie sprawy, że jesteśmy tak głęboko pochowani za dysfunkcją relacji, że ledwo pamiętamy, kim byliśmy i kim chcieliśmy i powinniśmy być.” Jaeda DeWalt

 

Dagny Agasz

Dagny w jednym ze skandynawskich języków oznacza nowy dzień .
Budzę się każdego dnia i stwarzam siebie od nowa, stwarzam od nowa światy , które zamieszkuję. Myślami , które zamieniają się w słowa , wiersze, teksty, książki . Uczuciami , którymi stwarzam obrazy, rysunki, kolaże .
Agasz po kazachsku oznacza drzewo .
To moja uważność na to co w słońcu i na to co w cieniu. Na gałęzie i na korzenie. Na to w jaki sposób wszystko się ze sobą łączy, przenika i współzależy.
Uważność na relacje i ich autentyczność .
Każdego dnia staram się odkryć nowe połączenia w sobie i podzielić się tymi odkryciami ze światem .
W każdej sferze, w której się poruszam staram się przywracać zapomniany obraz świata.
Moja droga, to droga kobiety obecnej w ciele, w zmysłowości, w seksualności, w relacjach.
To droga kobiety obecnej.
W uczuciach, w słuchaniu intuicji, w po prostu byciu, w czekaniu, wołaniu, tęsknocie, w bólu, w byciu brzemienną i w byciu pustą.
W sygnałach płynących z ciała, w naturalnych cyklach, w otwartości, wrażliwości serca, w kreowaniu.
Na mojej drodze odnajduję zagubione kawałki siebie, odnajdując siebie w drugim człowieku, w połączeniu ze wszystkimi istotami, naturą, duchem.
Doświadczam mądrości chaosu i destrukcji, intymności śmierci i narodzin, otwartości na kreację światów.
O tym jest moja sztuka, o tym jest moje pisanie.