OTULIĆ SIĘ KOŁDRĄ I ZOSTAĆ TAM NA ZAWSZE…

 

Foto: Anna Paśnik Makijaż, włosy: Agata Firlej
Foto: Anna Paśnik
Makijaż, włosy: Agata Firlej

Czesław Niemen znowu śpiewa o mimozach, a ja nie jestem tą która wychodzi na ulicę , ani tym bardziej do cukierni. Ta piosenka będzie o zjeżdżaniu w dół.  Ostatnimi czasy chcę zaszyć się pod kołdrą i zostać tam na zawsze ! Wiem, że pewnie większość z Was ma  swoje osobiste, smutne piosenki o żółtych liściach, które spadają z drzew odsłaniając gołe badyle, o ogrodzie, który posmutniał i  o zmęczonej trawie. Piosenki o byciu króliczym bobkiem, który siedzi z głupią miną, w wielkiej piżamie i tłustym włosem, w dwóch różnych skarpetkach.

Tak się składa, że tą piosenkę śpiewają nawet Ci, którzy chojraczą, że są silni i  problem “bycia króliczym bobkiem w depresji” już ich nie dotyczy. Potem nagle ktoś się okaże niefajny, zepsuje Ci się samochód, stracisz pracę  i nawet się nie obejrzysz kiedy twój świat zamieni się w czarno biały thriller.

NI7A2884

Kryzys rozpoczyna moment, po którym już nic nie będzie tak jak dawniej…

Świat nie przestanie mnie  zaskakiwać…nigdy ! Nawet kiedy  trzymam się życia jednym jedynym  włosem i jednym zębem. Obiecuję, że ten wpis nie wpędzi Was w czarną dziurę – wręcz przeciwnie ! Uprawianie mordęgi jest wyczerpujące, ale czegoś uczy. Każdy dół da się zakopać, albo zbudować drabinę, po której można z niego wyjść. I choć bycie  w czarnej dupie nastraja do bycia w czarnej dupie, to ja wychodzę z niej zawsze małymi kroczkami. Ruszam  jak w znanym wszystkim z dzieciństwa wierszu Tuwima “Lokomotywa”. Najpierw powoli jak żółw ociężale wykonuję zajęcia, którymi gardzą księżniczki a zmuszone są wykonywać matki polki. Zaczynam od ugotowania zupy, potem zaklinam rzeczywistość strojem i tuszem o rzęs.

Drabinki i schodki

To co pisała o wychodzeniu z dołów Katarzyna Miller uważam za fenomenalne: Wykorzystaj czas, kiedy nie jesteś na zjeżdżalni, czyli kiedy jesteś w fajnym stanie, i wtedy pamiętaj, że miewasz zjeżdżalnie…twoje dobre stany mają służyć temu, żebyś budowała sobie schodki, albo drabinki sznurowe .”  Znaczy tyle co, kiedy nie jestem zalana emocjami i “trzeźwa”  przypominam sobie ciąg zdarzeń, który spowodował, że jestem na tej cholernej zjeżdżalni. Przyglądam się temu mechanizmowi i kiedy tylko zbaczam w nieszczęsną dziurę, buduję swoje mosty z całą mocą i wrażliwością. Tym oto optymistycznym akcentem kończę ten wpis i życzę Wam budowania swojej osobistej, prywatnej drabiny kawałeczek po kawałeczku.

NI7A2898

Foto – Anna Paśnik

Make up, hair – Agata Firlej Make up & styling