Jak być kobietą i zaufać mężczyźnie?

Kiedy byłam dzieckiem chciałam być  dorosła. Marzyłam o tym,  żeby za własne  pieniądze kupować czekoladowe mikołaje i ogromne ilości waty cukrowej. Chciałam mieszkać na wsi, pisać powieści i chodzić na bosaka.  Potem zupełnie nagle dostrzegłam, że ta dorosłość to nieustanne powroty do domu. Do miejsca gdzie oni byli tacy duzi a ja taka mała. Czasów, kiedy wierzyłam w   każde słowo i pozwalałam, aby te słowa pracowały we mnie tworząc mój światopogląd.  Nieustannie trafiam jak z procy  do miejsca , w którym  byłam małą dziewczynką obrażoną na cały świat.   Rodzice dają a dzieci biorą. Dają to co mają, ni mniej ni więcej. A co jeśli to co dają jest dla ciebie tak trudne, że nie chcesz tego przyjąć?

Dom rodzinny to nie sklep. Nie możesz wejść i powiedzieć – poproszę dwa kilo zrozumienia i przytulenia a za pogardę i poczucie winy podziękuję. Bierzesz wszystko jak leci. Mój ostatni wywiad z Anną Brzozowską uświadomił mi, że kobiety w moim rodzie nie mogły być ładne, kobiece, pokazywać się i wyglądać. Dlatego czasem czuję się jak Konrad Wallenrod z 3 części “Dziadów”.   Nie raz żałowałam, że nie urodziłam się mężczyzną. Czy wiecie jaka jest wtedy reakcja w ciele? Czujesz ogromne spięcie, wszystko jest zakneblowane. Nie jesteś w stanie ani mówić, ani płakać. To cud, że oddychasz  z tak zaciśniętym gardłem.   Miałam różne związki. Raz dostawałam masę komplementów i noszono mnie na rękach, a potem znowu doświadczałam bezmiłości. Ani w jednym ani drugim nie czułam się w  pełni. W żadnym nie byłam szczęśliwa. Nie potrafiłam brać od mężczyzn, ani tego co dobre, ani tego co trudne. Byłam na krótko. Nie raz rozmawiałam z fajnym mężczyzną i ani razu nie spojrzałam mu w oczy.   Bałam się. Jedyne co miałam w głowie to – idź  sobie i zostaw mnie w spokoju. Wiecie jak czułam swoje ciało? Było zbroją, a to co wewnąrz niej koślawie i pokracznie. Stawałam  w hierarchii patrząc z poczuciem wyższości, pod którym kryło się przerażone dziecko. Najgorsze było pokazanie siebie. Pilnowałam się,  bo bycie sobą nie wchodziło w grę. Blokowanie samej siebie w sobie. To wymaga ogromnego wysiłku. Po raz pierwszy zobaczyłam to przez szkło powiększające, kiedy obserwowałam mojego synka. Nie wiedziałam skąd się bierze jego usztywnienie. Przecież w domu mówiliśmy do niego z miłością. Chodziliśmy na terapię i nie było widać spektakularnych efektów. Czy dacie wiarę, że zmienił się, w momencie kiedy ja zaczęłam się zmieniać? Patrzcie uważnie na wasze dzieci – one zawsze przypomną wam, gdzie się zawieszacie pomiędzy rzeczywistością a fikcją.

Ostatnio drzwi do  mojego dzieciństwa znowu otworzyły się, a ja krzyczałam i tupałam nóżkami. Dlaczego ci rodzice znowu sypią sól na moje rany?! Tak. Czułam się od nich lepsza. Nie chciałam zaakceptować prawdy, że tak trudno jest wychować dzieci kiedy jest się zagubionym i smutnym. Kiedy nie potrafisz inaczej. Fakt ten nie pozwalał mi być kobietą i zaufać mężczyźnie.  Zobaczyć go takim jakim jest, nie chcieć  “tego jedynego” z piosenki, czy z filmu o miłości. Niby to proste i banalne. Czy wy też czujecie się lepsi od swoich rodziców? Kiedy się od nich odcinamy, zamykamy się również na to co dobre.

Wszystkie kobiety, którym nie wolno było być ładną. Chciałabym wam dać pierścionek Arabelli, po nałożeniu którego poczujecie, że tak – macie w sobie to coś. Ale jestem już dorosła i nie wierzę w bajki. Zrozumienie zawsze jest lekiem na ból i rozczarowanie. Wiem jak trudno wam spojrzeć w oczy, zbliżyć się . Uroda to dar jak każdy inny. Może kiedyś ktoś was zranił tak bardzo, że zapragnęłyście być niewidzialne? Jesteście piękne, choć nie potraficie tego dostrzec.  Dobrze jest pozbyć się tej sztucznie utrzymywanej skromności. Będąc tak bardzo blisko swojego bólu łatwo stracić  to czym lśnicie.

Powrót kobiety do matki i mężczyzny do ojca otwiera nam bramę do stania się dojrzałymi partnerami. By być dojrzałym, najpierw trzeba się poczuć dzieckiem.

Najciekawsze jest to, że nie trzeba wówczas szukać “ideałów”. Gdy wychodzi się z postawy szacunku wobec tego, co w drugim człowieku inne, wówczas okazuje się że tak naprawdę każdy jest „wystarczająco dobry. Może  dasz sobie szansę na miłość od drugiego wejrzenia. Masz szansę  pokochać nie ideał, ale konkretnego człowieka. Ta miłość może trwać i rozwijać się. Szkoda życia na nie bycie sobą, szkoda życia na szukanie ideałów. Kiedyś wkurzało mnie to, że rodzice traktują mnie jak małe, głupie dziecko. Pomogło to, że w końcu poczułam się dorosła.

 

Dorota Pawelec

 

Tekst – Dorota Pawelec  Włosy – Agnieszka Zberus PLATINUM HD

Fot. Piotr Hołubiec, zdjęcia wykonano w Hotel Focus