TAM GDZIE TY SIĘ KOŃCZYSZ , A JA ZACZYNAM …

Kochani! Kończy się lato a wraz z nim cykl tematyczny, który rozwijałam przez kilka ostatnich wpisów 🙂 Wraz z suchymi kolorowymi liśćmi, błotem i wczesnym zmierzchem pojawiają się w mojej głowie myśli o rodzinie, domku i ciepełku. Domek, ciepełko, bajeczka. Cieszę się, że są   wśród nas tacy , którzy mają w głowie taki taki obraz domu. Większość społeczeństwa (ok 70 % )  oprócz ciepełka pamięta też sceny rodem  z filmu “Sierpień w Hrabstwie Osage”. Jest ziarno prawdy w tym, że najbardziej boli nas w innych, to czego mamy  w sobie najwięcej.  Owe “najwięcej” bierze się najczęściej od naszych rodziców. Powiem jedno, im bardziej to wypieramy, tym mocniej zagraca nam to życie i staje się ogromną śniegową kulą. 

cora and maleah 132

“Czy każda relacja z rodzicami musi być toksyczna i niedoskonała ?”

Wszyscy wiedzą, że matki chcą jak najlepiej i podzielą się przysłowiowym – ostatnim kawałkiem chleba. A co jeśli pajda jest większa, niż dziecko jest w stanie przyjąć ? Wiesz o tym, że im więcej dasz, tym więcej otrzymasz, ale co jeśli ktoś chce Cię zalać miłością, uprzedmiotowić, oddać emeryturę, ostatni kawałek chleba, pod jednym tylko warunkiem – musisz być na moją wyłączność. Odbierać moje telefony, rekompensować brak własnego życia i zawdzięczać to, które ci dałam.

“Pseudo Ja”

Krystyna Kofta w jednej ze swoich książek napisała, że najlepsze relacje z matką miała tuż po jej śmierci. Mocno wierzę w to, iż w stwierdzeniu tym,  nie ma w tym ani krztyny złośliwości. Czasami trudno jest zrozumieć naszych bliskich, kiedy tkwimy w tej relacji jak widły w gnoju. Łatwiej jest zrozumieć i poczuć, kiedy odseparujemy się, poczujemy dystans.  W relacji rodzic – dziecko przegapiamy pewien moment: mianowicie czas, kiedy dziecko w naturalny sposób zaczyna eksplorować swój własny świat, tworzyć mozaikę swojego własnego Ja i przestaje być jednym organizmem z matką. Jeśli rodzice usiłują tworzyć nasze życie od podszewki, żyją nami zamiast sobą, pierwszą rzeczą jaką musimy zrobić to oprzeć się rodzicom. Indywidualizm jest niezbędny w rozwoju osobistym. W obronie swoich zasad, warto stanąć w niewygodnym miejscu, poczuć na sobie karcące spojrzenia, inaczej – nie staniemy się sobą. Myślę, że jest to konflikt, który przytrafia nam się już w przedszkolu, kiedy chcemy być tacy jak inni od sztancy,  a jednocześnie potrzebujemy indywidualnego traktowania przez wszystkich. Kiedy jednak w gardle więźnie Ci każde “Nie” i stale myślisz o tym  “czy mamusi nie staniesz na odcisk” nigdy nie będziesz wiedział(a), kim tak naprawdę jesteś,  w którą stronę masz się udać i co w życiu osiągnąć…

Symbiotyczne funkcjonowanie dwóch dorosłych osób żyjących kosztem siebie przypomina uzależnienie. Odnosi się do wszystkich relacji, możesz pozwolić  się wchłonąć partnerowi, współpracownikowi. Nie ważne kto jest drzewem a kto mchem. Jeśli porastasz kogoś, to ta relacja szkodzi obydwu stronom. Pozwólcie, że zacytuję argentyńskiego pisarza Jorge Bucay, który opisał model relacji idealnych, których Wam życzę z całego serca :*

file5601348715744

 

 Chcę

Chcę, byś mnie słuchała, nie osądzając

Chcę, byś wypowiadała się, nie udzielając mi rad

Chcę, byś ufała mi, nie wymagając

Chcę, byś mi pomagała, nie usiłując zdecydować za mnie

Chcę, byś troszczyła się o mnie, nie poniżając

Chcę, byś patrzyła na mnie, nie próbując coś na mnie wymusić

Chcę, byś przytulała mnie, ale nie dusiła

Chcę, byś umiała mnie natchnąć, nie naciskając

Chcę, byś mnie wspierała, nie odpowiadając w moim imieniu

Chcę, byś mnie broniła, ale nie kłamała

Chcę, byś była blisko, ale pozostawiła mi przestrzeń

Chcę, byś wiedziała o wszystkich moich wadach, zaakceptowała je i nie próbowała zmieniać.

Chcę, byś wiedziała… że możesz na mnie liczyć…
Bez ograniczeń”.