Kobieta ma głos !

Wróciłam ostatnio myślami, do jednego z moich pierwszych wpisów na blogu Co bym mogła osiągnąć gdybym na tydzień zmieniła się w niegrzeczną dziewczynkę ? Stało się to za sprawą warsztatom Ani Sokołek “Kobieta ma głos” !
Ania to dyplomowana wokalistka jazzowa i soulowa, uczestniczka programów telewizyjnych Voice of Poland i Bitwa na Głosy, realizuje się też jako nauczyciel i prowadzi cykliczne warsztaty, takie jak “Kobieta ma głos”.
Zawsze mi się wydawało, że nauka śpiewania to przede wszystkim – technika udoskonalania swojego głosu. Dzięki Ani wiem, że to tylko część prawdy, a moje wyobrażenie o śpiewaniu od tamtej pory zmieniło się diametralnie. Zrozumiałam że mój głos – to Ja.
To w jaki sposób go wydaję, czy go szanuję, czy duszę w sobie, czy pozwalam mu wydostać się na zewnątrz – to wszytko ma ogromne przełożenie na to – jak się czuję sama ze sobą.

fot.Kobiecy Lublin
my – uczestniczki warsztatów z naszą nauczycielką -Anią Sokołek

Stąd moje skojarzenie z byciem “grzeczną dziewczynką”. Chciałabym aby to słowo przestało istnieć, bo robi wiele szkody nam kobietom. Nasze “upupianie” na grzeczne dziewczynki trwa już od dziecka, co często sprawia że nasz własny głos i nasze potrzeby są tłumione. Jesteśmy milutkie, szczebiotliwe w efekcie czego nikt się z nami nie liczy, ale też nie robimy tego same.
Rodzi to frustrację, bo skoro nie pozwalamy sobie na nasz własny głos, to kopiujemy cudzy. To jeden z efektów ubocznych bycia grzeczną. Chcemy mieć grzeczne dzieci, robimy coś “bo wypada”, uczymy się tego kodeksu a potem stajemy się ofiarami i marionetkami w rękach polityków, systemów i ideologii.

fot. Kobiecy Lublin
na zdjęciu – Ania Sokołek.

Grzeczność – to przesadne bycie miłą, bezrefleksyjne poddawanie się większości i zgoda na to że inni wiedzą lepiej ode mnie.
Czy nie razi was przeładowanie uprzejmości typu “ależ proszę”, “dziękuję” “oczywiście, naturalnie” “jak sobie pani życzy”. Ta poprawność nas gubi. Mierzi mnie używanie przekleństw zamiast przecinków – bo wtedy nie ma innego słownictwa, ale super jest czasami po bluzgać 😉

Dlatego wstydzimy się swojego głosu, nie pozwalamy sobie na własne potrzeby i nie akceptujemy siebie. Nam kobietom, często przypisuje się wrażliwość, ale prawda jest taka, że same sobie na nią nie dajemy przyzwolenia. Tymczasem docieranie do siebie samej i uszanowanie siebie wymaga od nas niezwykłej wrażliwości.
Tak, chcę powiedzieć bądź wrażliwa na samą siebie. Krzycz – kiedy masz na to ochotę, płacz i wypowiedz głośno swoje zdanie. A jeśli czujesz że masz z tym problem, to warsztaty “Kobieta ma głos”, czy nauka śpiewu to świetny sposób na to aby dotrzeć do samej siebie. To nic innego, jak praca nad sobą, bo zaakceptowanie swojego głosu – to też zaakceptowanie siebie.
Po warsztatach u Ani wiem że śpiewanie “własnej pieśni “przy grupie rodzi we mnie pewne skrępowanie. Jednak to, że były tam tylko i wyłącznie kobiety wytworzyło fajną atmosferę. Łatwiej mi było otworzyć się przed dziewczynami i wiem że dobrze jest czasami robić coś, tylko w kobiecym gronie.
W śpiewaniu jest magia, bo żeby zaśpiewać trzeba najpierw się wyciszyć i pobyć sam na sam ze sobą. A potem pozwolić sobie na wydobywanie swoich dźwięków.

 

fot. Kobiecy Lublin
Po wyśpiewaniu swojej pieśni poczułyśmy się lekko 🙂

Okazuje się że każda z nas ma swoją pieśń, swój język i jest jest jedyna jedyna na świecie. Cieszę się ze miałam odwagę wziąć udział w warsztatach, że poznałam siebie jeszcze bardziej, no i zmieniłam zdanie o śpiewaniu. Wiem że mój głos to nie tylko moja integralna część, ale mój głos to Ja sama.
Zaczęłam więc śpiewać. Na razie sama przed sobą 🙂