Kim jesteś w oczach innych kobiet ?

Zastanawiałam się ostatnio nad kobiecą solidarnością. Zadałam sobie pytanie, czy my kobiety jesteśmy ze sobą wystarczająco blisko? Czy jest w naszym otoczeniu jakaś “ona”, na którą możemy liczyć, płakać na jej ramieniu, powiedzieć jej o wszystkim, bez strachu przed osądem, sarkazmem i wyśmianiem. Jeśli tak, to jesteście szczęściarami. Taka przyjaźń to skarby i diamenty.

Tyle się mówi o nietolerancji wobec kobiet, równowadze i feminizmie. Mam jednak nieodparte wrażenie, że kiedy trzeba głośno solidaryzować się z kimś, kto mocno potrzebuje wsparcia, to tak łatwo jest nam wypowiadać osądy, podcinać skrzydła…

Mocno wierzę w to, że równowaga męskości i kobiecości, dualizm i przenikanie się tych dwóch światów jest pięknym marzeniem, które warto urzeczywistniać, ale lata świetlne nam do tego, dopóki my kobiety nie będziemy wspierać siebie nawzajem…

Pierwsze podstawowe pytanie: Jak mamy tego dokonać, skoro nie lubimy siebie samych? Jak mamy stworzyć równowagę, kiedy widzimy w sobie rywalki i patrzymy na siebie z ukosa ?
“Jeśli kiedykolwiek czułam lęk w swoim życiu, to przede wszystkim bałam się kobiet – pisze w Swojej książce “Dzika kobieta” psycholożka i antropolożka Angelika Aliti – mężczyznę można łatwo przejrzeć i w prosty sposób zdobyć. W nas kobietach, jest zdolność do bezlitosnej surowości, niemającej sobie równej”.
Macie podobne spostrzeżenia? Kobiety mają surowe osądy, najczęściej wymierzone w siebie na wzajem. Jak możemy siebie wspierać, skoro nie miałyśmy tego od najważniejszych kobiet w naszym życiu? Naszych matek, sióstr i nauczycielek w szkole. Bardzo często to najbliższe kobiety są najsurowszymi krytykami, albo są nieobecne…
Kobieta, która odnosi sukcesy jest traktowana podejrzliwie i wprawia mnie to w osłupienie…dlaczego nie zapytasz jej jak tego dokonała, tylko dopatrujesz się w tym czegoś śmierdzącego. Może dlatego, że Twoja matka nie cieszyła się z twoich sukcesów, może dlatego, że ty wciąż smagasz się w myślach, a świat w takim wydaniu jest więzieniem, z którego trzeba uciekać…
Hmm…wniosek z tego taki, że dopóki nie będzie dobrej relacji między nami kobietami w życiu biznesowym, społecznym i politycznym, nie będzie równości w ogóle.

Jak to naprawić? Rozejrzymy się wokół siebie, spójrzmy na kobietę, która jest najbliżej: matkę, teściową, siostrę. Uzdrawiajmy świat zaczynając od siebie, bo wyruszanie na męczące krucjaty jest bez  sensu.
Aiti w “Dzikiej Kobiecie” pisze, że od dzieciństwa byłyśmy emocjonalnie krzywdzone. Która z nas miała akceptującą i kochająca matkę, która z pozwalała na nieskrępowane eksplorowanie świata? Chlapanie się w kałużach i bieganie na bosaka było tylko dla chłopców.
“Furia w nas jest mordowana, twierdzi Aliti, aby małe dziewczynki pozostały milutkie, muszą stać się niedorozwiniętymi kobietami”.
Furia to olbrzym, nieskrępowany żywioł – wybuchnie wcześniej czy później, przeciwko nam samym, przeciwko innym kobietom…
Bywa, że kobiety wstydzą się swojej emocjonalności, kobiecości i kopiują męskie zachowania zamiast czerpać tego siłę ze swojego – kobiecego .
Nie tak dawno odkryłam książkę “13 Pierwotnych Matek Klanowych” Sams Jamie, która każe nam sięgać do korzeni, do mądrości prastarych opowieści matek. Historie te uczą jak leczyć głębokie zranienia i budować poczucie własnej wartości. Pozwalają zrozumieć, jak dobrze i łagodnie siebie traktować.
Kiedy mamy szacunek do samych siebie, mamy go również do innych kobiet a wtedy nie rywalizujemy z nimi, nie odbieramy im mężów, nie kolekcjonujemy złych i krzywdzących opinii na ich temat.

Kobiety potrzebują wzajemnego towarzystwa, oparcia i kręgu. To jest naturalna i pierwotna tęsknota zapisana na poziomie komórkowym. Pamiętajcie kobietki, wszystkie jesteśmy unikalne i żadna z nas nie jest idealna …