GRA ŚWIATŁA I CIENIA, CZYLI FOTOGRAFICZNE INSPIRACJE HOLLYWOOD NOIR

Pewne epoki się kończą, a na ich gruzach rodzą się kolejne, tak jakby ludzkość wciąż potrzebowała aktualizacji. Kiedy idee nie mają już racji bytu to muszą umrzeć, ale miejsce nie może przecież pozostać puste. Patrząc na historię kina możemy zaobserwować pewną drogę, rodzaj przechodzenia przez kolejne etapy.

Przeszłość może być świetnym nauczycielem teraźniejszości, może być fundamentem domu w którym będziemy naprawdę szczęśliwi. Pod warunkiem, że właściwie zrozumiemy jej lej lekcje. Dlaczego w ogóle o tym piszę ? Już od dawno chodziło za mną połączenie sympatii do kina, fotografii i pisania, dlatego powstał pomysł aby współtworzyć zdjęcia inspirowane tematami filmowymi. Ciekawe dla mnie jest to, że zdjęcia do naszego pierwszego materiału robiliśmy tego dnia, kiedy ogłoszona w Polsce kwarantannę. Poczułam to jako moment pożegnania z moim starym światem 😉

 

 

Fotografie inspirowane kinem, czyli dawno temu w Hollywood …

 

Filmy potrafią otwierać świadomość, dotykać czułych miejsc w człowieku, który nieustannie łaknie uzdrowienia. Pozwalając przeżywać z wraz bohaterami swojego rodzaju katharsis.

Są pewnymi symbolami, których nie należy brać dosłownie, ani spierać się co do motywacji autora. Bo obrazy są głosem twórcy, jego interpretacją, soczewką i polem widzenia. Każdy z nas może zobaczyć w nich wiele innych płaszczyzn, których autor „nie miał na myśli”.

Nawet w przypadku filmów dokumentalnych, mamy do czynienia z narracją autora, dobierającego materiał w taki sposób, aby mógł opowiedzieć to co chce pokazać.

Kojarzycie serial „Affairs”? Każdy odcinek podzielony jest na kilka części, w zależności od tego ilu ma bohaterów. Postaci opowiadaj tę samą historię z punktu, w którym są oni sami. Czy zdarza wam się czasem presja, aby „mieć rację”, jeśli tak polecam obejrzeć ten serial.

Bo przecież nie ma jednej uniwersalnej prawdy… każdy z nas może wyrażać swoją. Możecie to zauważyć również na przykładzie fotografii. Kiedy wielu fotografów w tym samym czasie zrobi zdjęcia jednej modelce, to w efekcie na zdjęciach zobaczycie osobę, pokazaną przez pryzmat różnego postrzegania.

Mówią, że piękno jest w oku patrzącego. Nie tylko, bo fotografia to energia modelki, oraz to jak widzi ją fotograf. A także wiele innych elementów. Każde połączenie daje inny obraz.

Zdjęcia to zawsze efekt synergii wielu składowych, czasem wydobywające z człowieka coś, czego kompletnie nie widzimy na żywo.

Pierwszy temat na stworzenie zdjęć zaprowadził mnie do „złotych czasów czasów Hollywood” czyli tak naprawdę pierwszych wytwórni filmowych. Był to okres wyłaniania się gwiazd takich Greta GarboRudolph ValentinoMarlene DietrichPola Negri, Ava Gardner.

Styl Hollywood Noir to gra światła i cienia, fascynacji tajemnicą, opowieści o pięknie błyszczącym na zewnątrz, ale nieszczęśliwym w środku.

 

 

Podróż sentymentalna

 

Ówczesne zdjęcia, to małe dzieła sztuki. Tą sentymentalną podróż odbyłam, dzięki Sylvestrowi Greyowi (www.sylvestergray.com), który na drodze pasji fotografią analogową stworzył pierwszą polską markę aparatów wielkoformatowych Foldcamera (www.foldcamera.com). Aparat Fold 810 to całkowicie manualna konstrukcja. Do robienia naszych zdjęć Sylvester używał kolekcjonerskich obiektywów z XIX wieku typu Petzval. Nasze możliwości techniczne pozwoliły skupić się na portretach.

 

Renata Dziewulska, która tworzy pełny look na potrzeby sesji zdjęciowych stworzyła stylizację, na którą składa się mocny makijaż, wieczorowe suknie i pofalowane włosy. Dzięki niej mogłabym śmiało wskoczyć do tamtej epoki.

 

 

Proces powstawania takiego zdjęcia jest totalnie różny od przygotowywania współczesnych zdjęć cyfrowych. To gra światła. Do stworzenia studyjnych, analogowych fotografii potrzeba go naprawdę sporo. Podczas sesji aparatem cyfrowym, powstaje czasem kilkaset zdjęć, z których wybieramy zaledwie kilka. Tutaj całą sztuką jest ustawienie światła, podczas którego modelka zastyga nieruchomo do momentu pstryknięcia tego jednego, jedynego zdjęcia. Efekt widoczny jest dopiero po wywołaniu negatywu w ciemni. Proces ten współcześnie nazywany jest „paper negative photography”, ponieważ negatyw uzyskujemy poprzez naświetlenie papieru a nie matrycy cyfrowej. Papierowe negatywy były szeroko stosowane pod koniec XIX wieku. Taki papierowy negatyw należy jeszcze zamienić w pozytyw używając powiększalnika i dopiero wtedy możemy podziwiać zdjęcie.

 

 

Jak pozostać człowiekiem w  świecie akceptującym tylko ideały 

 

A skoro była mowa o wskakiwaniu w epoki, to Hollywood z lat 1930-1950 było fabryką snów opowiadającą bajki niewinnym językiem. Dawno, dawno temu ….nawiązując do Tarantino, brzmi przecież jak bajka. Bo te obrazy były poniekąd oderwaniem się od rzeczywistości.

Tak jak już wcześniej pisałam, że należy je traktować jak symbole. O czym zatem opowiadają?

Z jednej strony pojawia się tęsknota za seansami filmowymi przy akompaniamencie starego pianina, utworami Franka Sinatry, sukniami, blaskiem, ale z drugiej odrzuca dramatyzm i melancholia. Maniera nie mająca wiele wspólnego z życiem codziennym. Były to bowiem czasy, w których rodziły się i umierały nieszczęśliwe gwiazdy.

Wraz z powstaniem pierwszych wytwórni filmowych powstała moda na „wizerunek”. Gwiazda była częścią machiny, ogromnej inwestycji kreującej pewien wyidealizowany obraz. Idol musiał pozostać nieskazitelny, a mit czysty jak łza. Aktorzy i aktorki dźwigali więc tak naprawdę ciężar sławy, ale i oczekiwań agentów, producentów, szefów wytwórni, ekspertów od PR – u, oraz widzów. Niezbyt wielu wytrzymało tę presję. Jest bardzo trudno, aby pozostać człowiekiem w świecie, który akceptuje wyłącznie ideały.

Aktor niemalże stawał się własnością studia. Oddawał swoją wolność w zamian za pieniądze, musiał bowiem podpisać kontrakt w myśl kodeksu Haysa.

Od aktorów wymagano stania się kimś sklejającym się egzystencją z życiem granych przez siebie postaci. Presja kreowania wizerunku, położyła cień na życiu osób publicznych, które znamy ówcześnie. Niektórzy aktorzy gubili się próbując wpasować się w format ikony, ale nielicznym udało się stworzyć do tego pewien dystans, postawić na własną suwerenność. Ava Gardner twierdziła, że aktor jest jedynym towarem, który na noc opuszcza półkę i wraca do domu.

Sam Orson Welles pisał w jednym ze swoich felietonów, że Hollywood to przemysł, a przemysł jest zaprzeczeniem oryginalności, która definiuje sztukę.

A jednak było kilku reżyserów, którzy wyrobili sobie markę i potrafili robić dobre filmy, nawet w ramach systemu, choć czasem owe filmy musiały zaczekać na półce by zostać dostrzeżonymi w późniejszym czasie. Wśród nich był m.in. Frank Capra, autor pięknego obrazu „To wspaniałe życie

Ale gdybym miała dostrzec światło wyłaniające się z tej epoki i popatrzeć na nią właśnie jak na lekcję. Świat potrzebuje ciekawych, autentycznych historii, niezależnie od czasów.

 

 

Jeśli wychodzisz do świata z czymkolwiek, Czy jest to twój film, artykuł, syrop na kaszel, cokolwiek – pozostań prawdziwym sobą. Tym, kim jesteś naprawdę. Bądź w tym jak dziecko, które bawi się życiem z radością. Tworząc coś pod presją, na potrzeby kogoś stajesz się niewolnikiem. Rezygnując z czegoś ważnego dla siebie, nie jesteś gwiazdą, która świeci własnym światłem.

Dorota Pawelec – tekst , modelka 

Renata Dziewulska – stylizacja, włosy, makijaż,  www.fotografiaiwizaz.pl

Sylwester Grey – fotograf, foldcamera.com artesola.com sylvestergey.com

Specjalne podziękowania dla Kasi Nowickiej – Mandes i Petra Aleksowskiego za montaż filmu