Piosenka o samotności

“Samotność to taka straszna trwoga” – śpiewał wokalista zespołu Dżem Rysiek Riedel. Nieustannie chcemy zaistnieć w czyimś sercu, nieustannie za kimś tęsknimy…

Mam taki zwyczaj, aby opowiadać o swoim życiu za pomocą ludzi. Pamiętam moja pierwszą “legalną” przyjaciółkę z przedszkola, którą pokochałam miłością absolutną w momencie kiedy pożyczyła mi ołówek.  Ujrzawszy mojego pierwszego chłopaka, bynajmniej nie trafiła mnie strzała amora. Nie raz przewracałam z niesmakiem oczy na widok jego niezrównoważownej stylówy – skórzanej  kamizelki z kieszonkami “na naboje”.  Potem kiedy dusiłam się ze śmiechu patrząc jak tańczy Shakirę – zakochałam się w nim od 8 wejrzenia. Pamiętam pierwszy raz, kiedy moja córka powiedziała słowo”mama” – a ja uznałam to za absolutne mistrzostwo świata na skalę globalną! W moim życiu wciąż pojawiają się ludzie. Czasami na chwilę, czasami na wieczność. Wiecie, że ja zawsze pamiętam każdy szczegół pierwszego spotkania tych dla mnie najbliższych? Amazing!

fot. Anna Paśnik
fot. Anna Paśnik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak będąc powiązana z  wieloma ludźmi, w momencie kiedy zamykam oczy po głowie chodzi mi taka  myśl –  ” urodziłam się samotna, umrę samotna,  cokolwiek robię – jestem samotna!”  Gdyby wszystkie prawdy  można było zredukować do tej jednej jedynej. Ludzie są, a za chwilę ich nie ma – a samotność jest nieustannie.  Czy jakiekolwiek towarzystwo uwolni mnie od niej? Najbardziej najsamotniejsze dni w moim życiu.

Nie, dziś wcale nie uważam że,  powinny  być zakazane. Byłam uzależniona od książek, muzyki, radia, internetu, zakupów, imprez, męża, słodyczy, rozmów telefonicznych, torebek …można by wyliczać bez końca. Nadszedł jednak dzień, kiedy po prostu zapragnęłam zostać sama ze sobą… w ciszy. O ironio, w najsmutniejszym dniu mojego życia, w którym wylałam morze łez. Płakanie jest niestety moją mocną stroną i wstydzę się tego od lat.

Jak zwykle nie potrafię tego wytłumaczyć. Po prostu kiedy otworzyłam oczy poczułam, że izolacja mi służy. Zrozumiałam, że to co robiłam do tej pory było zapychaniem dziur. Nieustanne dążenie do przyjemności, by nie pamiętać o przykrościach. Osobny temat stanowiło kupowanie ciuchów, na które stale chorowałam. Po cudownym zakupie znowu była kolejna choroba i tak over and over…Dziś często możecie mnie zobaczyć w podartych spodniach, wielkiej bluzie i mojej ulubionej pomarańczowej czapce. Jeśli ktoś mnie taką rozpozna,  nie musi się mnie bać – jestem bardzo sympatyczna, tylko wyleczyłam się z bycia “zajebistą”. Kim jestem bez swojego zawodu? Kim jestem bez swoich dzieci? Kim bym była, gdyby odebrano mi wszystko z dnia na dzień? Oto jest pytanie!

Samotność leczy się kontaktem z rzeczywistością, dlatego  kontakt z ziemią mi służy.

Ludzie boją się samotności i stale za kimś tęsknią, a ciszą tak można  się nasycić. Odpoczynkiem, sobą, zrozumieniem. Nasmutniejsza piosenka świata to nie piosenka o samotności. Może jest to piosenka o przyklejonych do siebie ludziach, którzy nie pozwalają sobie na  bycie sobą…nie wiem. Może dla każdego jest  inna. Dlaczego nie potrafimy cieszyć się  ludźmi takimi jacy są tylko nieustannie pragniemy ich zawłaszczać? To pytanie do tych, którzy nie potrafią być samotni.

fot. Anna Paśnik

 

 

 

Napisała i pozowała – Dorota Pawelec

Foto – Anna Paśnik Anna Paśnik Photographer

MUA – Ewelina Wadowska  Willa Różana hair&make up

Włosy – Joanna Parakowska, PLATINIUM hair design