NIE ZGUB SIĘ DLA INNYCH

Czy nie zdarza Ci się zatracać swoje własne ja dla dobra innych? Chcąc wszystkim dogodzić, szkodzisz szczególnie sobie. Zapominasz o sobie i stajesz się swoim własnym niewolnikiem.

Może być to: nadmierna potrzeba aprobaty, głęboki lęk przed złością, duże wątpliwości co do własnej osoby, potrzeba spokoju za wszelką cenę czy tendencja do przyjmowania zbyt wielkiej odpowiedzialności za życie innych.

Ludzie, którzy tak czują, wierzą, że sami muszą rozwiązać każdy problem, stawiając własne potrzeby na końcu. – obciążają się odpowiedzialnością za to, co czują i co robią wszyscy inni ludzie, mając nadzieję, że w ten sposób odpokutują za własne i cudze grzechy z przeszłości i przyszłości.

Pragnienie aprobaty ludzi, na których Ci zależy, jest czymś zupełnie normalnym – wszystkim zależy na dobrej opinii. Ale kiedy musisz mieć tę aprobatę i staje się ona narkotykiem, bez którego nie możesz się obejść, odsłaniasz wyzwalacz i na nim „wyzyskiwacz” może się skoncentrować.

Wtedy, aby uzyskać aprobatę rezygnujesz czasem z własnych celów, marzeń, aby tylko wykonać polecenie i ulec presji.
Widząc pierwsze oznaki konfliktu, natychmiast chcesz doprowadzić do zgody, zażegnując wybuch pożaru, który mógłby nam się wymknąć spod kontroli.

Pragnienie takich osób, by wnieść spokój i rozsadek w trudne sytuacje, może stać się problematyczne, kiedy zmienia się w głębokie przekonanie, że nie ma nic gorszego niż walka. To sprawia, że takie osoby obawiają się sprzeczać, nawet z przyjacielem, lękając się, że ich związek rozpadnie się bezpowrotnie.

Mówią sobie, że poddanie się jest chwilowym ustępstwem, które przyniesie większe dobro. Nikt nie lubi złościć, ale jeśli uważa, że zawsze musi jej unikać lub ją tłumić, by utrzymać spokój za wszelka cenę, wachlarz dostępnych zachowań ogranicza się prawie do zera- będziesz mógł tylko się wycofać, poddać się aby załagodzić sytuację!

Wtedy poświęcasz własne dobro dla innych osób. Kierujesz się emocjonalnymi potrzebami innych i tracisz umiejętność właściwej oceny problemów oraz podejmowania decyzji o najlepszym sposobie postępowania.

Ile razy mówiłeś: „nie mogę jej opuścić, bo tak bardzo mi jej żal” lub „zawsze mu ustępuję, bo miał takie trudne dzieciństwo”.
Niektórzy ludzie litują się nad innymi, z krwawiącym sercem pomagają, oddają się bez reszty zapobieganiu cudzym cierpieniom – nawet, jeśli muszą poświęcić szacunek do samego siebie i własne zdrowie.

Kiedy spotykasz się z krytyką ze strony kogoś innego, możesz zrazu się z nią nie zgodzić, a potem zaczynasz wierzyć, że Twoje oceny są błędne. Jak możesz mieć słuszność, jeśli jakaś ważna dla nas osoba uważa inaczej? Rozważasz własną opinię na swój temat i stwierdzasz, ze jesteśmy w błędzie. Wiesz co widzisz i co czujesz, ale przestajesz ufać własnym zmysłom i własnym osądom, często poddajesz w wątpliwość słuszność własnych przemyśleń, uczuć i intuicji, pozwalając innym określać, jaki powinieneś być.

Jeśli przypisujesz mądrość i inteligencję innym osobom a zrobisz to na pewno, gdy nie masz zaufania do siebie, to nie trudno stale pobudzać wątpliwości na własny temat.
Twoja wiedza wydaje się niewygodna i czujesz, że nie zdołasz stawić czoła zmianom.

Kiedy napotykasz presję to:
Usprawiedliwiasz się
Tłumaczysz się
Kłócisz się

Płaczesz
Prosisz

Zmieniasz/ odwołujesz plany lub spotkania
Poddajesz się
Ustępujesz i masz nadzieje ze to ostatni raz

Czy jest dla ciebie trudne bronić swego zdania? Albo skonfrontować się z tym, co się dzieje? Wyznaczyć granice?

Zastanów się, czy wahasz się z wyrażeniem swojej opinii na jakiś temat? Czy przejmujesz się tym, w co jesteś ubrana? Czy często przejmujesz się tym, co powinieneś powiedzieć? Czy obawiasz się powiedzieć ‘nie’ za względu na to, co inni mogliby sobie o Tobie pomyśleć? Czy ciągle starasz się zadowalać ludzi?

Co zrobić, by nie dopuścić do takich właśnie autodestrukcyjnych zachowań? Otóż istnieje tylko jeden sposób: należy odwrócić kierunek wektora poczucia własnej wartości z zewnątrz do wewnątrz.

Zapytać samego siebie: co tworzy moją własną wartość we mnie samym? Co powoduje że czuję się wartościowy, bez potrzeby potwierdzania tej wartości w oczach innych? Co mogę zrobić sam – niezależnie od innych, a więc bez ich udziału, by moje poczucie własnej wartości wzrosło?

I tutaj nagle odkrywasz, że istnieje wiele takich rzeczy. Jedną z nich jest zdobycie jakiejś nowej, przydatnej umiejętności. Gdybyś na przykład nauczył się nowego obcego języka na poziomie, który pozwoli ci ze zrozumieniem i bez zaglądania do słownika, obejrzeć w tym języku film czy przeczytać książkę, to czy miało by to wpływ na twoje poczucie własnej wartości?

Kiedy udaje się utrzymywać wektor własnej wartości tak, by stale był skierowany do twego wnętrza, a nie na zewnątrz, to potrzeba akceptacji znika. Nie robisz już tego czego oczekują inni byś stał się „fajny”. Jesteś „fajny” sam z siebie. I żadna cudza opinia na tę twoją „fajność” nie ma najmniejszego wpływu. Kiedy masz nowy pomysł na życie, na biznes, na siebie nie musisz konfrontować go z innymi.

Jedynej opinii którą ewentualnie potrzebujesz wówczas jest opinia ścisłych specjalistów w tym, co zamierzasz. Czy gdyby poczucie własnej wartości było na odpowiednio wysokim poziomie, to potrzebowałbyś akceptacji innych dla swego pomysłu?

Potrzeba akceptacji to złudny bożek, któremu stawiamy ołtarzyki wierząc, że przyniesie dobry nastrój, przyjemność, poczucie współistnienia z otaczającą nas wspólnotą. Oddajemy mu często cześć, składamy ofiary i zdajemy się nie widzieć, jak ten sam bożek odbiera nam możliwość życia w pełni. Na swój własny rachunek. Życie bowiem nie musi być bezpieczne, przyjemne i miłe. Musi jednak być wartościowe!

 

Celina Szumska – pomaga Wam odnaleźć siebie, uwierzyć we własne możliwości i ruszyć do przodu,  specjalizuje się w life coachingu, a zwłaszcza w relacjach partnerskich, rodzicielskich,  odnajdowaniem równowagi pomiędzy pracą (kariera i ambicja) a życiem prywatnym (zdrowie, rozrywka, rodzina, duchowość). Pamiętajcie – sukces sukcesowi nie jest równy! dla jednego z Was sukcesem będzie nauczenie się otwartego mówienia o własnych oczekiwaniach i nauczenie się wymagania od innych, a dla drugiego sukces, to przejście z odpornością przez trudne sytuacje życiowe (rozwód, zdrada, zmiana pracy itp).

Jest mediatorem sądowym i specjalizuje się w zawieraniu ugód rozwodowych, majątkowych, rodzicielskich oraz gospodarczych. Mediacje to krótsza i prostsza droga rozwiązania sporu. Wszystkie ugody jakie zawrzecie, są składane do Sądu i tam zatwierdzane (przeważnie zaocznie więc nawet nie pójdziesz do sądu ). Nie ma potrzeby prowadzić wieloletnich spraw sądowych, zatrudniać adwokatów, zgłaszać świadków itd. A kluczową zachętą są koszty – ułamek kosztów spraw sądowych i adwokatów! Szczegóły są tutaj: http://projektsukces.eu/mediacje-rodzinne/  oraz tu: http://mediacje24.eu/.

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+