„W momencie, kiedy osiągam jakiś cel poprzeczka idzie jeszcze wyżej” – rozmowa z Elżbietą Liberdą, zakochaną w koniach i prawie miłośniczką adrenaliny.

Elżbieta Liberda skoczyła na głęboką wodę otwierając kancelarię zaraz po studiach. Wtedy, kiedy wszyscy pukali się w głowę, ona robiła swoje. Duch sportowca, który przekłada się na życie zawodowe zawdzięcza koniom. Potrafi skakać przez przeszkody i jako jedna z nielicznych przed sądem reprezentuje właśnie konie.
 

Moja niepokorna natura nie pozwalała mi na pracę u kogoś…

 
Dorota Pawelec: Prowadzisz świetnie prosperującą kancelarię, która jako jedna z nielicznych specjalizuje się w „prawie końskim”. Mało kto decyduję się na otwarcie własnej firmy zaraz po studiach. Jak tego dokonałaś?
Elżbieta Liberda: Specjalizacja związana z końmi pojawiła się w związku z moja pasją i z faktem, iż jako osoba ze środowiska dostawałam wiele zleceń od zawodników i hodowców koni.
Przyszedł więc czas na wyodrębnienie wyspecjalizowanego działu kancelarii w tym aspekcie. Nie każdy bowiem prawnik, nawet bardzo dobry może zajmować się tymi sprawami. To wyjątkowo specjalistyczne zagadnienia.
Hmm, a jeśli chodzi o to, dlaczego nie zdecydowałam się na „etat”. Moja niepokorna natura nie pozwalała mi na pracę u kogoś. Oczywiście, podczas studiów nie było wyjścia i doświadczenie zdobywałam pracując u innych, ale wiedziałam że długo trwać to nie może.
 
D.P: Czy nie bałaś się odpowiedzialności ? Jak to się stało, że osoba po studiach  udźwignęła prowadzenie tego wymagającego biznesu?
E.L:Odpowiedzialność rzeczywiście jest ogromna. Czasami klienci przychodzą po poradę w kwestii majątku całego swojego życia. Wielokrotnie zdarzało się, że do danego zlecenia przygotowywałam się po kilka godzin, czasem dni!. Pomimo posiadanego doświadczenia zdobytego podczas studiów nie było lekko. Wiedza uniwersytecka, jak każdy wie jest zupełnie niewystarczająca.
Dziś wiem, że był skok na głęboką wodę. Udało się, ale łatwo nie było…
 
D.P: Karierę z tego co się orientuję rozwijałaś dynamicznie ?
E.L: Tak, żyłam bardzo intensywnie. Postawiłam na jedną kartę.
Podczas prowadzenia firmy robiłam aplikacje i kończyłam studia podyplomowe w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
Na początku działalności firmy skupiłam się na specjalizacji w zakresie szeroko pojętego prawa nieruchomości i obrocie nieruchomościami.
No i tu był kolejny przełomowy moment. Po zdobyciu uprawnień związanych z nieruchomościami otworzyłam własne biuro nieruchomości.
Dziś w ramach mojej Kancelarii prowadzimy 3 wyspecjalizowane działy. Prawo nieruchomości, dział prawa rodzinnego i prawo sportowe.
Dodatkowo swoją działalność rozwijam jako szkoleniowiec. Zostałam również Prezesem Regionalnego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.
 
 
 
D.P: Z czym musiałaś się zmierzyć jako młoda,atrakcyjna prawniczka kiedy zaczynałaś w tej branży ?
E.L: Niektórzy nie mogą pogodzić się z tym, że są o szczebel niżej od kogoś kto jest młodszy, choć merytorycznie zdecydowanie lepiej przygotowany. Doznałam wielu ciężkich sytuacji, kiedy nieuczciwa konkurencja stale rzucała mi kłody pod nogi, często słyszałam, że to co robię to szaleństwo.
Dziś Ci, którzy podchodzili z niedowierzaniem, że mi się uda przychodzą do naszej kancelarii po porady i konsultują swoje sprawy, uczestniczą w prowadzonych przez mnie szkoleniach.
Po ośmiu latach prowadzenia biznesu mam naprawdę „grubą skórę” .
Wciąż jednak przeraża mnie nasza mentalność ! Niewielu potrafi się cieszyć z sukcesu innych.
 
 

Prawdziwe sukcesy dopiero przyjdą…

 
D. P: Dużo się mówi o Tobie i Twojej działalności ? Jak się z tym czujesz?
E.L:To budujące. Cieszę się że moja firma rozpoznawalna jest na rynku i to nie tylko lokalnym. Często udzielam wywiadów, moje wypowiedzi publikuje branżowa prasa, zapraszana jestem do Telewizji. Dobrze czuje się przed kamerą i w wystąpieniach publicznych.
Prowadząc taką działalność to naturalne że jesteśmy narażeni na oceny innych. I te konstruktywne, szczere, bardzo cenię i szanuję.
 
D.P: Czy czujesz się jak spełniona zawodowo Kobieta sukcesu ? 
E.L:Sukcesy prawdziwe mam nadzieje, że dopiero przyjdą. Kilka niewielkich zapewne odniosłam, ale zdecydowanie nie planuję spocząć na laurach. To dopiero początek długiej jeszcze drogi…
Ogromną satysfakcje daje mi zadowolenie moich klientów. Kiedy wracają, polecają mnie znajomym. Zadowoleni klienci są dla mnie najlepszą nagrodą za trud i chwile zwątpienia.
 
D.P: Wiem, że Twoją pasją są konie i jeździectwo. Uprawiasz ten sport wyczynowo?
E.L:Sport ten towarzyszył mi od dziecka. Uczestniczyłam w zawodach, ten sport mocno figurował w moim życiu. W tej chwili nie trenuję na tak profesjonalnym poziomie, jak bym tego chciała. Moja pasja jest bardzo wymagająca. To nie tylko sport i trening, ale coś co jest związane z opieką nad zwierzętami. Poza tym utrzymanie koni jest najzwyczajniej w świecie bardzo drogie, dzięki kancelarii mnie na to stać. Niejednokrotnie rezygnuję z babskich przyjemności, mało sypiam. Po treningu czekają mnie jeszcze akta i praca w domu.
 
D.P: W jaki sposób udało Ci się połączyć te dwie pasje ?
E.L:Od zawsze wiedziałam, że chcę być prawnikiem. Konie towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Postanowiłam się wyspecjalizować w prawie jeździeckim i hodowlanym, żeby przy okazji wykonywania mojej ukochanej pracy mieć kontakt ze środowiskiem jeździeckim. Powstał jeden z działów kancelarii: Prawo i Konie. Obsługujemy jeźdźców i ośrodki jeździeckie. Ta praca dostarcza mi zdecydowanie najwięcej przyjemności. Prowadzimy sprawy znanych zawodników, obsługujemy duże ośrodki jeździeckie, coraz częściej uczestniczymy w pomocy prawnej na arenie międzynarodowej. Świadczymy również obsługę prawną Polskiego Związku Jeździeckiego.
 
D.P: Dlaczego hodowcy koni i jeźdźcy potrzebują prawnika?
E.L: Profesjonalne uprawianie tego sportu oraz prowadzenie działalności w tym obszarze to trudny biznes, wymagający ogromnego zaangażowania i kapitału. Sport ten, rozwija się intensywnie od kilku lat. Mamy dobre konie, hodowla polska jest uznana, transakcje są robione na bardzo dużą skalę.
Zawodnicy powinni skupić się na tym, aby być dobrymi sportowcami, a nie martwić się o umowę sprzedaży konia czy kontrakt ze sponsorem.
Rynek ten cały czas się rozwija i pojawia się coraz więcej spraw wymagających doradztwa prawnego i podatkowego. Świadomość prawna rośnie i ludzie wiedzą, że nawet na pozór najprostsza umowa o prace z pracownikiem może rodzić daleko idące konsekwencje.
 

Duch sportowca przekłada się na postawę życiową.

 
D.P: Czy postawa sportowca przekłada się na życie zawodowe ?
E.L: Konie uczą dużo pokory, cierpliwości, konsekwencji i wytrwałości. Trenuję tak naprawdę dwie dyscypliny: ujeżdżenie i skoki. Pierwsza z nich opiera się na precyzji i cierpliwości. Nic nie da się zrobić szybciej i trzeba nauczyć się perfekcji. Skoki zaś to ogromna adrenalina. Człowiek jedzie na przeszkodę i „czasami” nie wiadomo co się wydarzy…. Codzienne treningi to systematyczność i konsekwencja w dążeniu do celu, trzeba też się nauczyć radzenia sobie z porażkami.
To bardzo pomaga mi w biznesie. Wiem że nic nie wydarzy się ad hoc,na wszystko trzeba ciężko zapracować… Duch sportowca nie ukrywam, że nie pozwala aby ktoś był ode mnie lepszy.
 
 
D.P: Taki perfekcjonizm pomaga, czy przeszkadza w życiu?
E.L:Czasami ambicja jest chorobliwa. Wielu moich znajomych mówi mi, że właściwie to mam już wszystko, więc po co się wysilać. Mi jest ciągle mało i w momencie kiedy osiągam jakiś cel poprzeczka idzie jeszcze wyżej. A perfekcjonizm w moim zawodzie jest wręcz konieczny!
 
D.P: Patrząc na Twój tryb życia, czy Ty masz chwilę dla siebie, dla znajomych?
E.L:Czasu rzeczywiście jest niewiele. Ale kiedy już się wyrwę korzystam z każdej wolnej chwili. Kiedy tańczę, to do białego rana… I celebruje każdą minutę kiedy spotykam się z prawdziwymi przyjaciółmi.
 
D.P: Jak radzisz sobie w zarządzaniu ludźmi?
E.L:Zauważam przepaść jeśli chodzi o moje pokolenie, kiedy ja kończyłam studia, a tym co się dzieje teraz. Ludzie mówią ze nie ma pracy, ale ja wiem, że jest inaczej. Moja oferta wisi od 3 miesięcy a ja nie mogę nikogo zrekrutować, pomimo tego, że warunki są atrakcyjne. Roszczeniowa postawa młodych ludzi i brak ambicji to niestety w mojej ocenie cechy młodego pokolenia. Brakuje liderów… Co druga osoba przychodząca na rekrutacje mówi – ja chcę przyjść do pracy żeby się czegoś nauczyć. Czas na naukę był na studiach. Młodym adeptom wydaje się że będą otrzymywać wynagrodzenie za to że ktoś będzie ich szkolił ! To szaleństwo.
 
D.P: Co stoi na przeszkodzie ?
E.L:Oczekiwania młodych ludzi po studiach są ogromne, a oni sami nie chcą dać z siebie wiele. Brak inicjatywy, umiejętności zarządzania czasem i sobą. Brak ambicji i roszczenia nie współmierne z tym co dają z siebie. Jestem tym bardzo rozczarowana, bo widzę problemy młodych w kontaktach międzyludzkich i nie podejmowanie inicjatywy wykraczającej ponad przeciętność. Jest to dla mnie ogromny problem, bo bezskutecznie poszukuję liderów .
 
 

Kocham adrenalinę, sport i nietuzinkowych ludzi ! 

 
D.P: Jak patrzysz na kobiety, z którymi często masz do czynienia jako prawnik, to co widzisz ?
E.L: Z jednej strony tyle się mówi się o równowadze i dążeniu do równouprawnienia, ale w moim odczuciu kobiety same z niego rezygnują. Czasami trzeba tupnąć nogą, zrobić coś, aby nie być stale przewrażliwioną kobietką siedzącą w domu. Samodzielność, konsekwencja i zdeterminowanie – oto czego brakuje dziś kobietom. Nie można odnosić sukcesów z nadzieją, że ktoś wszystko za nas zrobi. Kobiety często same siebie krzywdzą wybierając zawód żona i budzą się, gdy już jest na to za późno.
 
D.P: Twoje największe marzenia ?
E.L:Chcę przynajmniej trochę zaspokoić swoje ambicje sportowe…. Niespełnione marzenia powodują, że moja dusza ciągle jest na parkurze…
W tej chwili uczestniczę w zawodach, ale na poziomie amatorskim.
Firma i konie to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Wszystko co zarobię wydaję na pasję, więc chciałabym wypracować taki model w firmie kiedy będę miała czas, i oczywiście finanse aby móc uprawiać sport na wyższym poziomie.
Zależy mi, aby rozwijać dział Prawo i konie i wkroczyć na rynki międzynarodowe. No i oczywiście zwieńczeniem tego wszystkiego byłby własny ośrodek jeździecki w którym funkcjonowała by kancelaria….
Nienawidzę czegoś takiego jak przeciętność. Kocham adrenalinę i sport, nietuzinkowych ludzi . Takiego też życia sobie życzę.
 
Życzę sukcesów, adrenaliny i dużo sportowych wyzwań.
Elżbieta Liberda radca prawny, właściciel Kancelarii Prawo&Konie, oraz oraz Kancelarii Lex Perfecta.
Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+