UCZUCIA SĄ WAŻNE

 

Uczucia chcą być na wolności, gotowe szukać wyrażenia godnego swojej wagi. Czasami pragną skakać okazując wdzięczność, niekiedy recytują wiersze w ekscytacji uniesień. Bywa, że wyją w bólu lub w poczuciu żałoby. Nie lubią cenzurowania, negowania, umniejszania. Kochają dzikość, nadają kształt naszemu życiu, sprawiają, że buzuje w nas moc kreacji. Cokolwiek poczujesz spraw, aby to zostało wyrażone, nadaj temu życie. Zamykając się na czucie – zamykasz się na życie. 

BORN TO BE WILDE – SPRAW, ABY TWÓJ SILNIK DZIAŁAŁ

 

Relacje czasem umierają. Przekonałam się o tym nie raz. Czasami świadomie rezygnuję ze znajomości, kiedy czuję, że jest mi z kimś bardzo nie po drodze, ale zdarza się też wręcz odwrotnie – pojawia się więź, niewidzialne połączenie a mimo to następuje śmierć. Co jest więc trucizną?

Kiedy relacja jest szczera i otwiera się na różnorodną paletę uczuć krąży w niej życie. Jest ono różnorakie, wielobarwne i nieoczywiste. Taka relacja jest pełna niespodzianek. Kiedy szanujesz to i otworzysz się na szczerość może cię ubogacić. Kiedy z jakiegoś powodu nie jesteś sobą, kieruje tobą strach, milczysz na wszelkie nieporozumienia, wpadki i pretensje — następuje zgon. W moim gardle zazwyczaj w takich przypadkach rośnie gula. Jest zbita i nie chce się przetrawić. Ja zapieram się, zagryzam zęby, ugniatam ją w sobie, wpycham pod nerki i wątrobę, dokładnie przyklepuję. Prawie nic nie widać, ale ona dalej tam siedzi i podtruwa relację. Kiedy czuję niechęć, czułość, zawód, wściekłość i z jakiegoś powodu zamykam uczucia na cztery spusty odcinam się też od energii witalnej, bo bardzo wiele kosztuje mnie chronienie tej nieszczęsnej guli. Tajemna gula nie może wyjść na światło dzienne, a ja funkcjonuję wtedy na oparach, na jednej setnej swojego potencjału energetycznego.

Prawda zawsze szuka drogi na wolność i ustawia w naszym życiu właściwy porządek. Ten porządek nie oznacza spijania sobie z dzióbków, jest czasem trudny, wymaga gruntownych porządków w naszym życiu. Niewyrażona prawda ugniata, prowadzi na manowce, wyskakuje nieproszona w najmniej oczekiwanym momencie jak upiorny klaun z pudełka. Uczucia to właśnie ta prawda.

UCZUCIA NIEUKOCHANE, CZYLI JAK WYZNAĆ TO, CO CZUJĘ

Największy strach ludzkości to lęk przed odrzuceniem…no może poza równie silnym lękiem przed śmiercią. Kilka temu przeżywałam totalny wkurw na mężczyzn. To był etap, który dziękować Bogu już się szczęśliwie skończył, ale niestety zebrał swoje żniwa.

Poznałam wtedy kogoś o kim do dziś nie mogę zapomnieć. Czuję, że niewyrażenie prawdy o moich uczuciach w tej relacji spowodowało ową „gulę”, która blokuje u mnie przepływ energii. Wierzę w to, że z niektórymi ludźmi jesteśmy połączeni na poziomie duchowym i czasem, bardzo rzadko takich poznajemy. Jak ich rozpoznać? Nie ma jakiś konkretnych znaków, to zwyczajnie się czuje.

Dla mnie ci ludzie są bardzo ważni, jak i to co wnoszą w moje życie – bliskość, potrzebę rozmów i realnego wsparcia. Teraz potrafię podejść do nich bez wyolbrzymionej ekscytacji, ale wtedy nie potrafiłam zaufać temu przeczuciu. Równocześnie nigdy wcześniej nie czułam czegoś tak jasnego – poczucia ważności i wyjątkowości. Zobaczyłam go i wiedziałam, że to ktoś mi bliski. Moja głowa szybko to zanegowała znajdując wiele powodów, aby odrzucić tego człowieka …i to uczucie…
Relacja umarła, zanim się zaczęła. Z mojej strony przyczyną było niewyrażenie tego co tak naprawdę czuję, że JEST ta bliskość na poziomie duszy, która wywołuje moją ciekawość poznania go. Myślę, że najbardziej potrzebowałam wtedy przyjaźni, ale nieumiejętność zrobienia czegoś sensownego w tamtej sytuacji zawładnęła mną i odebrała rozum. No bo to przecież ktoś tak wyjątkowy, że człowiek czuje się jak walnięty obuchem. Ja byłam. Zamiast wziąć kilka głębokich oddechów założyłam maskę. Złość mieszała się ze smutkiem i strachem. Ilekroć otwierałam usta – sączył się jad. Czy wiecie, że nawet tego nie zauważałam? To się działo – płynęło jakby miało swoje życie bez mojej wiedzy.

Dlaczego teraz, po latach do tego wracam? Bo to, co wtedy niewypowiedziane wcale nie znikło. Było jak ciało obce, które pozostając długo w organizmie wywołuje odczyn w postaci obrzęku. Może to duchowe połączenie sprawiło, że nie zakochałam się w nikim od tamtej pory…nie wiem. Zostałam z poczuciem straty. Myślę, że wypowiedzenie uczuć zawsze pozwala nam skonfrontować nas z prawdą i ustawia nasze życie na właściwe tory. Inaczej żyjemy w iluzji.

Wyrzucałam to sobie, blokowałam, powtarzałam, że to głupie i nieuzasadnione. Uczucia jednak nie kłamią, domagają się wypowiedzenia i nazwania po imieniu. Moje uczucia nie chciały wołać: „Mójci on!” a jedynie „Chętnie cię poznam, jestem bardzo ciekawa, kim jesteś mój duchowy bracie”. Już samo napisanie o tym, zdejmuje z tego wydarzenia owal tajemnicy i sprawia, że staje się czymś zwyczajnym.

BEZPIECZNIE JEST CZUĆ

Pisanie o tym bardzo wiele mnie kosztuje, ale uznałam, że to jedyna droga do prawdziwej mnie – tej, która dużo czuje i chce wyrażać się w sposób, jaki uzna za najlepszy. Zrozumiałam, że bezpiecznie jest czuć, bo to mnie ustawia w jakiejś prawdzie wobec ludzi, otoczenia, świata. Taka jestem – to prawda o mnie – jest mi z tym bezpiecznie.
Nie tak dawno spotkałam kolegę sprzed lat, który wyznał mi jak bardzo kiedyś byłam mu bliska, ale wtedy bardzo bał się mi się tego wyznać. Zrozumiałam jaka wielka to rzecz – trzymanie tajemnicy. To było totalne zaskoczenie! Gdyby wyznał mi prawdę kilkanaście lat temu zapewne nie rzuciłabym wszystkiego dla niego. 
Ale czy to o to chodzi? Jak silni i pełni mocy jesteśmy, wtedy kiedy nie wciskamy ludziom kitu. Kiedy odważymy się mówić do innych z poziomu tego, co jest w nas takie pierwotne i odważne.
Moi synowie mają ośmioletniego przyjaciela Lucjana. Lucjan wyznał miłość swojej koleżance z klasy a na dowód uczucia zrobił jej bransoletkę. Dzieci pokątnie śmiały się z Lucjana, ale ten dzielnie deklarował swoje uczucia względem Marysi. Zapytałam go, czy to jego pierwsza miłość a on odparł: „Nie ciociu, ja co roku się w kimś zakochuję i od razu o tym mówię, już na samym początku. Dodatkowo daję jej jakiś prezent. 
Ale to pierwszy raz, kiedy dziewczyna mi uczucie odwzajemniła i też powiedziała, że mnie lubi. Nie wstydzę się tego, nie rozumiem, dlaczego ludzie się tego wstydzą…przecież to powód do cieszenia się …
Po tym wszystkim ugryzł jabłko i przeszedł do kolejnego tematu. To takie proste! To takie Boskie!


UCZUCIA SĄ

Uczucia tego dziecka stały się dla mnie oczywistym faktem. Czymś realnym jak jabłko, które jadł w trakcie rozmowy, czy krzesło, na którym siedział. Nie mogłam przecież zignorować krzesła na środku pokoju i przejść przez nie. Powiedzieć – „to niedorzeczne że istniejesz”.

Tak jak nie ma dwóch takich samych kwiatów w ogrodzie, tak nie ma ludzi, którzy, tak samo odczuwaliby pewne rzeczy. I to właśnie tę odmienność doceniłam w sobie – odmienność, która sprawia, że jestem sobą i nikim innym. Nie mogłam powiedzieć sobie: „Jak możesz czuć coś do ludzi, których nie znasz?!” Wszyscy „normalni” ludzie nie gapią się na nieznajomych. Wszyscy normalni ludzie zapominają”. Tak jak nie mogłam też powiedzieć mamie Lucjana: „Pani dziecko to utrapieniec, co roku zakochuje się w innej dziewczynce!” Uczucia są, mogą zmieniać swoją temperaturę, nasycenie, mogą znikać. Ważne, żeby je zaakceptować i wypowiedzieć w takiej formie, aby oddać ich wagę. Czasem trzeba je wykrzyczeć, innym razem wyszeptać. Ja o moich lubię pisać.

Macierzyństwo pokazało mi, że wszystkie moje niewyrażone słowa niosą dzieci. Kiedy krzyczą – czasem bardzo dramatycznie, okazuje się, że to ja nie pozwalam sobie na wściekłość. Moja chęć bycia poprawną zamyka pewne uczucia, bo przecież na złość nie wolno sobie pozwolić. U dziecka prawda ma krótką drogę do wyjścia. Dzieci nie wiedzą co to poprawność polityczna. I dzięki Bogu!

Kiedyś bałam się siebie, własnych reakcji i ogromu tej siły swych uczuć. Z czasem zrozumiałam, aby im ufać. Kiedy synek wybucha krzykiem wiem, że coś się dzieje i trzeba się temu przyjrzeć. Nie mówię mu: „Nie ma czego płakać” (to bardzo częste zdanie, które słyszę od rodziców, kiedy ich dzieci płaczą). Bo gdybym powiedziała, że nie czuje tego co czuje odcięłabym go od jego prawdziwego ja, od instynktu samoobrony. Dodatkowo wprawiłabym w zakłopotanie, pozbawiła pewności siebie, wiary we własną prawdę, w swój wewnętrzny głos. Kiedy uznajemy realność własnych uczuć, szanujemy też uczucia innych, potrafimy iść za naszymi wewnętrznymi bodźcami pozwalamy sobie otworzyć serce. Takie troskliwe i ogromne i nie oczekujące. Mamy też możliwość bycia w kontakcie z kimś bardzo wyjątkowym – samym sobą.

Obrazy pełne uczuć ilustrujące mój artykuł to dzieło Karoliny Cegiełkowskiej, z którą osiem lat temu przeprowadziłam wywiad. Był to szczególny dla mnie czas poszukiwanie własnej drogi. Karolina była pierwszą osobą która zwróciła mi uwagę na rolę swojego wewnętrznego głosu i podążaniu za nim. Od tamtej pory obserwuję jej twórczość, która jest wyrazem jej wrażliwego czucia. Obrazy, które tu widać to seria inspirowana prostym i prawdziwym przesłaniem siedmiu zasad Huny. Twórczość Artystki Karalay  możecie obserwować na jej blogu   www.karalay-karalay.blogspot.com oraz stronie internetowej www.karalay.com  

  • IKE – świat jest taki jaki myślisz że jest
  • KALA – nie ma żadnych ograniczeń
  • MAKIA – energia podąża za uwagą
  • MANAWA – moment mocy jest teraz
  • ALOHA – miłość jest po to by przynosiła szczęście
  • MANA – cała moc pochodzi z wnętrza
  • PONO – skuteczność jest miarą prawdy

 

 

Dorota Pawelec –  piszę teksty o podejmowaniu zmian, rozwoju pasjach, kobiecości. Piszę o tym co już wiem, bo doświadczyłam lub tym, co dopiero odkrywam. To co mnie fascynuje to wspieranie ludzi w zmianach, świadomym rozwoju, wybieraniu drogi spójnej ze swoim wewnętrznym kierunkiem. Pisanie jest dla mnie odkrywaniem siebie prawdziwej, poszukiwaniem odpowiedzi na ważne pytania, odkrywaniem skarbów i dzieleniem ich z innymi. Zawodowo współtworzę Fundację, której misją jest pomoc w przejściu przez zmianę, aby ludzie zaczęli  żyć w zgodzie ze sobą. Na co dzień staram się godzić swoje pasje, życie zawodowe z wychowaniem dzieci. Jestem mamą Mai, Michała i Krzysia.

Karolina Cegiełkowska – Malowanie to jeden ze sposobów na wyrażanie siebie. Pomaga skontaktować się ze sobą i swoimi uczuciami, które czasem są trudne do uchwycenia i określenia. Dotarcie do tego co jest w nas niewidoczne, niedostępne i nieuświadomione. Malowanie relaksuje, a zrelaksowany umysł pozwala nam dotrzeć w takie miejsca, w których już dawno nie byliśmy. A tam kryją się prawdziwe skarby, chociaż czasem trzeba się przekopać przez kilka warstw żeby do tego skarbu dotrzeć. Na kartce lub płótnie to co jest w nas przybiera materialną formę, ma kolor, fakturę, strukturę. Wtedy mamy szansę się temu przyjrzeć i się z tym skonfrontować. Jeśli chcemy.  To spotkanie z samym sobą, dostrzeżenie swojego piękna, dotarcie do potencjału, który drzemie w każdych z nas. Za każdym razem jest to podróż i przygoda często dająca początek czemuś nowemu.To okazja do spojrzenia na siebie, otaczających nas ludzi i świat nieco inaczej niż dotychczas. A jak powiedział Marcel Proust „Prawdziwa odkrywcza podróż polega nie na poszukiwaniu nowych lądów, lecz na patrzeniu nowymi oczami”. www.karalay.com  www.karalay-karalay.blogspot.com 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Bea Miko

    Ale skoro wyznajesz zasady Huny, że to my jesteśmy kreatorami swojego losu to czas zapomnieć o straconych szansach i otworzyć się na nowe. A wiem o czym mówię bo też mam kilka takich sytuacji, które mogłam rozegrać całkowicie inaczej i żałuję jak cholera. W moim przypadku jest odwrotnie, nie nam żadnego problemu z wyrażaniem uczuć ale niektórzy tego też nie są w stanie przyjąć. Dlatego pracuję nad emocjami. Jednak dopiero jak podjęłam świadomą decyzję, że koniec życia przeszłością, że czeka mnie coś jeszcze lepszego bo widoczne tamto nie było dla mnie to nagle zaczęły dziać się magiczne rzeczy i zaczęłam przyciągać to z czym rezonuję. Bo oprócz słuchania siebie i uczuć trzeba sobie wszystko wybaczać i kochać siebie. A także akceptować w pełni, ani na siłę nie próbować się zmieniać.
    Ja uwielbiam czuć chemię z ludźmi i spotykam takich, choćby czasem na chwilę, ale to bardzo wartościowe relacje. A w wolnej chwili zapraszam do mnie, może znajdziesz coś dla siebie bo mamy zbliżone postrzeganie 🙂 Pozdrowienia! Beata Herbata 😉

    • Zasady Huny tutaj bardziej jako inspiracja malarska, ale to fakt – są dla mnie prawdzie. Czuję że samo napisanie o tym pozwoli mi otworzyć się na nowe i wierzę że teraz rezonuję tak jak Ty – z Miłością 🙂 Z przyjemnością przyjmuję zaproszenie i dziękuję Ci za ważny dla mnie komentarz

  • Aleksandra Załęska

    Przekonałam się że jeśli nie rozmawiam . kimś o swoich odczuciach, uczuciach, wówczas pojawiają się niedopowiedzenia, nieporozumienia, które niejednokrotnie niszczą relację lub sprawiają, ze pojawiają się na niej rysy

  • Bea

    Brawa dla Lucjana 😉 oby częściej dziewczyny się odwzajemniały 🙂

  • Te obrazy idealnie oddają emocje! <3

  • Piękny i wartościowy tekst 🙂 Słowa „uczucia są” i „bezpiecznie jest czuć” pięknie oddają sens życia w zgodzie na linii umysł-ciało-emocje.

  • Ależ to mądrościowe, jakby się teraz zastanowić to uczucia i emocje są przecież bardzo ważnym elementem życia, po co je ukrywać? „To takie proste! To takie Boskie!”.

  • Pewnie,że uczucia są ważne, tylko często o tym zapominamy na co dzień. Nie lubimy ujawniać się z uczuciami, bo boimy się odrzucenia, wyszydzenia i wielu innych reakcji. Zastanawiam się, z czego one wynikają. Kompleksy, niskie poczucie własnej wartości czy coś innego?