„Śpiewanie jest wolnością i radością bycia Sobą ” – wywiad z wokalistką Anną Sokołek.

  Zanim odnalazła swój głos przez wiele lat czuła ból. Teraz uczy śpiewać innych, poprzez docieranie do Siebie. W Voice of Poland zaśpiewała przed Swoja ukochana wokalistką – Kayah spełniając tym samym, Swoje marzenie. Ania Sokołek, zakochana w jazzie lubelska wokalistka  opowie o tym, jak nasz głos jest połączony z emocjami.  A także, o trudnych przeżyciach, które potrafią pociągnąć na dno, ale i stać się  przełomowym momentem skłaniającym do zmian. Ania wierzy w to, że w kobietach tkwi siła, którą można wyzwolić  poprzez wydawanie głosu prosto z serca.  


fot. Monika Ziółkowska



 Dorota Pawelec: Czy pamiętasz kiedy zaczęłaś śpiewać ?

        Ania Sokołek: Od dziecka. Było to dla mnie oczywiste i naturalne jak oddychanie.
 
Od samego początku konsekwentnie za tym szłaś?
To się toczyło naturalnie. Jak Cię do czegoś ciągnie – to samo wszystko się dzieje. Czułam wewnętrzny głos i dążyłam do tego, ale nie zawsze było kolorowo. Był taki czas w moim życiu, że miałam problem z nazwaniem siebie wokalistką. Czułam, że to moja droga, ale śpiewam świadomie od dopiero kilku lat.
 
Co to za przeciwności i problemy ?
Kiedy byłam nastolatką, było wiele trudnych sytuacji na mojej drodze, które mnie powaliły, a nawet złamały w jakimś sensie, ale nie chcę o nich mówić, bo to bardzo prywatne sprawy.To za czym podążałam do tej pory zostało zepchnięte. Przez ten ból i zniewolenie straciłam poczucie własnej wartości i bardzo od siebie odeszłam. Nie potrafiłam konsekwentnie i w stu procentach iść swoją drogą.
 
Śpiewałaś wtedy ?
Tak, bo to też, mi dawało jakieś ukojenie. Nie śpiewałam jednak, do końca w zgodzie ze sobą. Nie potrafiłam w pełni wydobyć z siebie głosu. Czułam się bardzo niepewnie. Kochałam śpiewać, a jednocześnie mnie to męczyło.
 
To co opowiadasz brzmi bardzo podobnie, z tym co przeżyła Edyta Bartosiewicz – straciła głos na wiele lat z powodu depresji.
Bardzo identyfikuję się z tym o czym mówi Edyta Bartosiewicz. Nie są mi to obce sprawy.Upewniłam się jeszcze bardziej w przekonaniu, ze głos ma ogromną moc i jest skorelowany z tym kim jesteśmy wewnątrz.
Dużo czasu Ci zajęło dokopanie się do swojego głosu ?
W pewnym momencie doszłam do takiej granicy, że nie chciało mi się żyć. Trwało to wiele lat. Ból mnie wtedy przytłoczył. Doszłam do ściany i sięgnęłam dna. Pomyślałam, że albo ze sobą kończę, albo muszę coś zmienić. Odbiłam się od dna i zaczęłam na nowo się poznawać, rozwijać i uczyć się siebie od początku. Można powiedzieć, że dzieje się to cały czas, bo poznawanie Siebie to niekończąca się przygoda.
 


fot. Monika Ziółkowska

 

 
Czy pamiętasz taki moment, kiedy po raz pierwszy od bardzo dawna uśmiechnęłaś się do Siebie i przyznałaś,  że najgorsze masz już za sobą ?
Był taki moment. Dałam sobie szansę, żeby się rozwijać i znalazłam się na warsztatach wokalnych. Jednym z ćwiczeń było to, żeby zacząć wydawać z siebie jakiś dźwięk. Byłam skrępowana, wśród obcych ludzi, nie wiedząc kompletnie – jaki to ma być dźwięk. Zaczęłam więc, naśladować to co śpiewali inni. Było mi z tym jednak bardzo niewygodnie. Wsłuchałam się w Siebie i pozwoliłam sobie na wydawanie dźwięku wygodnego dla mnie. Poczułam się z nim…wow – niesamowicie luźno. Nie było to spowodowane moją siłą, energią, tylko tym, że pozwoliłam mu brzmieć. Pojawiła się więc głębsza refleksja nad tym, co się wydarzyło. Była to ulga, że im lepiej się ze sobą czuję, tym lepiej jest mi z innymi ludźmi. Odnalazłam siłę, która wyszła ze mnie samej. To był jeden z najważniejszych momentów w moim życiu.
 
Czy to odkrycie zaprocentowało w Twoim życiu zawodowym ?
Bardzo. Zaczęłam zupełnie inaczej, głębiej podchodzić do swojego głosu. Zwróciłam większą uwagę na ciało, jako źródło, z którego wydobywa się dźwięk, a także na emocje i uczucia. Poczułam, że im mocniej pozwalam sobie na odczuwanie emocji, tym głos jest pełniejszy, bardziej luźny i naturalny, ma też głębszy koloryt. Poczułam, że im lepiej poznaję Siebie, tym mam większe poczucie, że głos który wydaję z Siebie jest bardziej „mój i „ze mnie” oraz mocniej  się z nim identyfikuję. Poszerzyła się moja skala, mój głos zaczął brzmieć szerzej, ma też więcej kolorytu. Wpłynęło to też, na moje podejście do nauczania śpiewu i wydobywania z Siebie głosu.
 
fot. Monika Ziółkowska

 

 

Aniu byłam na Twoich warsztatach „Kobieta ma głos”, które były dla mnie szczególnym doświadczeniem, bo uświadomiłam sobie, że wydobywane z siebie głosu, słuchanie go to nic innego jak praca ze sobą i podążanie za sobą. Jak się zrodził pomysł na te warsztaty ?

Parę lat temu zaczęłam uczęszczać na różnego rodzaju warsztaty wokalne, gdzie nie ma klasycznych ćwiczeń przy pianinie, tylko dużo pracy z ciałem, emocjami i improwizacją. Poznałam ciekawe metody pracy ze swoim głosem – absolutnie niestandardowe. Zachwyciło mnie, że było to zupełnie inne podejście niż na studiach, czy indywidualnych lekcjach prywatnych. Te różnorodne warsztaty otworzyły mi głowę, odblokowały jakąś „klapkę”. Wyniosłam z nich bardzo dużo i przetestowałam na sobie. W pewnym momencie poczułam, że jestem gotowa, aby moją wiedzą i doświadczeniem podzielić się z innymi. Zaczęłam uczyć indywidualnie, a potem przyszła myśl o warsztatach. Czułam, że się w tym sprawdzę, bo lubię pracować z ludźmi. Moja metoda pracy – jest kompilacją różnych podejść do pracy z głosem jakie poznałam, uzupełniona moimi autorskimi ćwiczeniami. Chcę pokazywać ludziom, że wydobywanie z Siebie głosu – to ciekawe doświadczenie, które może pomóc w głębszym samopoznaniu, ponieważ nasz głos wiele mówi o nas samych. Prowadzę zarówno warsztaty koedukacyjne, jak i wyłącznie dla kobiet pt.: „Kobieta ma głos’’. Są one skierowane do kobiet, ponieważ sama jestem kobietą i chcę tę swoją kobiecość umacniać. Po ostatnich warsztatach, na których byłaś, byłam tak naładowana energią, że poczułam, iż mogę poprowadzić jeszcze jeden warsztat. Jestem prowadzącą, ale czuję się też uczestnikiem. Nie stawiam się w roli wszechwiedzącej, bo sama też się uczę – od kobiet, w szczególności. Naszą siłą jest wrażliwość, empatia, duchowość, mocniejsze podłączenie do swoich emocji, oraz świata wewnętrznego. To stamtąd, trzeba brać siłę i moc.
 
Jesteś wszechstronną wokalistką. Śpiewasz jazz, soul, gospel. Powiedz czy do jakiegoś gatunku muzycznego jest ci szczególnie blisko ?
Tak naprawdę cała muzyka rozrywkowa miała jedno źródło, z którego wywodzą się czarne kierunki – soul, jazz i gospel i wiele innych. Bardzo lubię jazz, ale nie ograniczam się tylko do niego. Właściwie to, nie potrafię klasyfikować mojego śpiewania, myślę że jest ono tożsame, z tym kim jestem i nie staram się na siłę dopasować do jakiegoś jednego nurtu.
 
A czy jazz nie jest właśnie pójściem za swoim głosem ?
Dokładnie. Jazz mnie fascynował od zawsze. W podstawówce, oglądałam ciemnoskóre scatującewokalistki i było to dla mnie coś cudownego. Zawsze mnie ciągnęło do jazzu, bo dużą rolę gra tam improwizacja. Jest ona wolnością i radością bycia sobą. Nie oznacza jednak braku granic. Jest to dla mnie niezwykle ważne, bo zawsze ceniłam sobie wolność. Nie chciałam robić tego co wszyscy, tylko podążałam swoją drogą. Ale czuje że do jazzu tak naprawdę jeszcze dorastam i czuję że przyjdzie taki moment, gdy wezmę się za niego „na poważnie”.
 
Czym są dla Ciebie doświadczenia The Voice of Poland i Bitwa na głosy?
To świetne doświadczenia, bycia współtwórcą telewizyjnego show, na które pracuje się wiele miesięcy. Ludzie, biorący w nim udział,są jak naczynia połączone. Choć telewizja nie zawsze pokazuje prawdę, to jest w tym jakaś magia. To niesamowite, oglądać telewizyjny świat od wewnątrz i być w jego centrum. Doświadczenia te, dały mi też wiedzę na temat siebie, umiejętność mierzenia się ze swoim lękiem i stresem.
 
Oglądałam Twój występ, gdzie śpiewałaś piosenkę Kayah i powiem Ci, że bardzo wzruszyłaś mnie tym występem.
Kayah zawsze mnie fascynowała, jako artystka. Pisałam o niej pracę licencjacką i znam dobrze jej karierę. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że mogłabym zaśpiewać piosenkę tej wokalistki, przed nią samą. Fascynujące jest to, że jak zaczynasz iść swoją drogą we właściwym kierunku, to marzenia same się spełniają. Jeśli chodzi o ten występ, to byłam bardzo stremowana i oczywiście nie zaśpiewałam tak, jak bym chciała, bo zjadł mnie stres, ale to było ważne wydarzenie w moim życiu.
 
fot. Tomasz Bogut

 

 
Później było Ci łatwiej ?
To że dostałam się do programu i wystawiłam się na ocenę – bardzo mnie umocniło.
 
Trudno było Ci znieść krytykę ?
Bardzo trudno, szczególnie wtedy, kiedy byłam przepełniona bólem. Teraz wiem, że ludzie, którzy mnie słuchają, są różni, więc każdy mnie odbierze inaczej – i ma do tego prawo. Choć muszę przyznać, że rzadko spotykam się z krytyką, z reguły dostaję wiele ciepłych słów.
 
Brałaś ostatnio udział w konferencji TEDx, gdzie jako jedna z prelegentek, budziłaś uśpione umysły i serca. Jaki masz wrażenia z tego nowego doświadczenia ?
Kiedy dostałam tę propozycję od Marcina Kruka uśmiechnęłam się do Siebie samej bo poczułam, że to było kolejne potwierdzenie dla mnie samej. Ucieszyłam się z tego, że to co robię ma sens, że daje ludziom coś pozytywnego, choćby to było czymś małym. Energia którą uwalniam idzie w świat i do mnie wraca. Być może brzmi to niezrozumiale , ale taka właśnie była moja pierwsza myśl. Oczywiście miałam obawy co powiem, czy to zainteresuje ludzi i czy jestem gotowa na takie wyzwanie? Pomyślałam, że jeżeli mam wyjść z czymś do ludzi to albo mówię prawdę albo lepiej nie mówić nic. Długo się przygotowywałam, bo czasami mam problem z werbalizacją tego co mam w głowie. Dodatkowo byłam ograniczona czasowo, bo na przemówienie jest maksymalnie 18 minut. Oczywiście wielokrotnie chciałam zrezygnować, taki miałam mętlik w głowie. W najbardziej krytycznym momencie wysłałam smsa do Marcina, że rezygnuję i naprawdę tak chciałam zrobić, ale on na szczęście nie dał mi takiej szansy. Zresztą ucieczka to nie najlepsze rozwiązanie. Troszkę zjadł mnie stres i nie było do końca tak jak bym chciała, ale po moim wystąpieniu dostałam wiele sygnałów, że ludzie się wzruszyli…a to jest więcej niż mogłabym sobie wymarzyć. Podczas mojego przemówienia wydarzyła się rzecz niesamowita, i wiem że nie tylko ja na to zwróciłam uwagę. Jednym z elementów mojego wystąpienia miało być coś co ja nazywam „uwalnianiem głosu”, tzn wsłuchuję się w Siebie i zaczynam wydawać takie dźwięki które czuję, nie planuję ich, nie jest to żadna konkretna melodia, to po prostu improwizacja. Pozwalam się prowadzić głosowi, co w głębszym znaczeniu ma być odzwierciedleniem naszego głosu serca, w który możemy się wsłuchać i podążać za nim. Dla mnie jest to, także synonim wolności. Niemowlaki są w pewnym sensie wolne, tzn nieskażone jeszcze ograniczeniami, zakazami, normami, bólem, dlatego ich głos jest taki doniosły i mocny. Niemowlaki wydobywają z Siebie głos bez zastanowienia, naturalnie, spontanicznie, są wolne i ich głos jest też wolny. Chciałam żeby ta improwizacja trochę potrwała ,bo sama za każdym razem jestem ciekawa, gdzie mnie mój głos poprowadzi, co wyśpiewam, chcę się nasycać tym momentem, ale tym razem gdy zaczęłam wydawać głos z sali zaczął dochodzić inny głos… niemowlaka, który nota bene do tej pory, około 3 godzin raczej spał i był cicho. Wszyscy zareagowali. Dla mnie było to bardzo szokujące, ale zarazem piękne. Byłam tym zaszokowana i tak naprawdę to co się wydarzyło doszło do mnie dopiero po jakimś czasie. To było bardzo głębokie doświadczenie i do tej pory we mnie rezonuje. Po prostu magia !
 
Udzielasz też indywidualnych lekcji śpiewu. Co jest dla ciebie kluczem docierania do osób które uczysz ?
Opieram się na swoim doświadczeniu i tym, co przeżyłam. Przez to, że moja droga wokalna nie była łatwa i oczywista, poznałam siebie i dotarłam do swojego głosu. Bazuję na teorii, ale przede wszystkim, na tym czego sama doświadczyłam w pracy ze swoim głosem. Staram się uszanować to, że każdyjest inny. Nie mam jednego zestawu ćwiczeń dla wszystkich. Z każdym pracuję inaczej. Bardzo mnie pasjonuje to, że spotykam różnych ludzi, od których sama się uczę i biorę dużo energii. Kiedyś nie czułam tego ze chcę uczyć, taka potrzeba pojawiła się kilka lat temu.
 
Czy śpiewanie to też jakiś rodzaj komunikacji ?
Myślę że tak. Śpiewając – przekazuję siebie a inni to w jakiś sposób odbierają, i też mi coś dają. Następuje wymiana energii i sprzężenie zwrotne.To cudowne uczucie.
 
Aniu, czy masz jakieś pasje poza śpiewaniem ?
Kocham muzykę, czekoladę, kawę, książki, i koty. Lubię podróże. Fascynuje mnie, też fotografia. Robię to amatorsko, z potrzeby serca.Fotografując oddaję swój własny punkt widzenia. Uwielbiam przyrodę, jestem bardzo na nią wrażliwa,z natury czerpię energię i spokój.
 
Gdzie można Cię usłyszeć?
Wszystkie aktualne informacje zawsze są na mojej stronie www.annasokolek.com.Zapraszam!
 
Twoje marzenie?
Mieć dom na wsi, całe życie śpiewać i rozwijać wraz ze swoim głosem.
Aniu, życzę Ci sukcesów i spełnienia tych marzeń. Czekam, też na kolejne warsztaty, mam nadzieję, że coraz więcej kobiet zechce wyśpiewać Swoją pieśń. 
 
Anna Sokołek – wokalistka, www.annasokolek.com.
 
Dorota Pawelec – dziennikarka 

fotograf: Monika Ziółkowska – www.monikaziolkowska.comfotograf –  Tomasz Bogut www.tomekbogut.com

 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • bardzo wrazliwa kobieta, super było ja poznać!

  • ja też bardzo się cieszę z TAKICH znajomości, z takimi mądrymi i wrażliwymi babeczkami 🙂

  • Anonymous

    ale piękna i mądra kobieta !