„PRZEŻYĆ COŚ PIĘKNEGO I ZARAZIĆ TYM INNYCH ” wywiad z Agnieszką Ptaszek, organizatorką „Wisła Gospel Festiwal”.

Podobno człowiek bez pasji „nudzi swoją duszę”.  Agnieszka Ptaszek nie ma takiego problemu, gdyż jest kobietą wielu pasji, artystyczną duszą realizująca się w biznesie, testującą z ciekawością dziecka bogactwo, które daje jej świat. Szuka głębokich  doznań i jakości we wszystkich sferach swojego życia, czego owocem jest jej ostatni projekt  „Wisła Gospel Festiwal”. Modlić się można wszędzie, ale to gospel sprawia, że czujemy się,jakby niebo było „tuż za rogiem” zwłaszcza w tak cudownym miejscu jakim jest ” Wyspa Wisła”…. 
spotkanie
 

Dorota Pawelec: Jesteś kobietą wielu pasji, śpiewasz,grasz w tenisa, jeździsz konno, zajmujesz się wynajmem nieruchomości ,grasz na pianinie i prowadzisz sieć sklepów. Skąd taka różnorodność?

Agnieszka Ptaszek: Już od dziecka interesowałam się wieloma rzeczami. Pochodzę z małej miejscowości Stężycy, gdzie wszelkie aktywności były dla mnie sposobem na życie. W Szkole Podstawowej bardzo prężnie działałam w samorządzie szkolnym, byłam też redaktorem Radiowęzła Wtyczka. Radością dnia codziennego był dla mnie Kościół  gdzie byłam ministrantką. Moich pasji było tak wiele, że w pewnym momencie postanowiłam je spisać i wybrać sobie priorytety.

 D.P: Co było na pierwszym miejscu ?

A.P: Bardzo ważna była dla mnie nauka języków obcych, bo kocham podróże. Marzyłam o tym, aby grać na pianinie, ale zaczęłam to robić dopiero wtedy, kiedy przeprowadziłam się do Lublina. Znalazłam się wtedy z dala od bliskich, pomyślałam więc, że umilę sobie ten czas czymś, o czym zawsze marzyłam. W muzyce potrafię się zapomnieć i odlecieć, natomiast największą wartość stanowi dla mnie muzyka na żywo.

 D.P: Wiem, że śpiewasz a muzyka gospel to twoje oczko w głowie …

A.P: Śpiewam, to za dużo powiedziane. Jestem typowym przykładem tego, że nie trzeba potrafić dobrze śpiewać , żeby móc to robić. Muzyka, to dla mnie międzynarodowy język, który porusza bardzo wiele emocjonalnych strun i towarzyszy mi każdego dnia. Nie umiem powiedzieć jaki nurt muzyczny jest dla mnie najważniejszy, bo zależy to, od mojego nastroju i bardzo się to zmienia z wiekiem.

D.P:Jesteś organizatorką niezwykłego przedsięwzięcia jakim jest: „Wisła Gospel Festiwal”, skąd się wziął ten pomysł ?

A.P:Kiedy miałam 13 lat zaczęłam śpiewać w scholi przykościelnej Radość. Tam spotkałam się z nurtem muzycznym, który nie był typową muzyką kościelną, tylko czymś bardziej radosnym i twórczym. To niesamowicie za rezonowało ze mną i spowodowało, że zaczęłam poszukiwać czegoś podobnego. W ten sposób natknęłam się na największy chór gospelowy w Polsce Trzecia Godzina Dnia. Przeżyłam olśnienie tym zespołem i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem profesjonalnych aranży, i siły głosu chórzystów. W moim prywatnym rankingu muzyki gospel, Trzecia Godzina Dnia, jest absolutnie nr jeden.

D.P:Jak wpadłaś na pomysł, aby zorganizować Festiwal Gospel w Stężycy ?

A.P:Zarówno muzyka jak i duchowość, stanowią bardzo ważną sferę w moim życiu. Gospel jest ich połączeniem, ponieważ jest modlitwą ubraną w dźwięki. Można powiedzieć, ze wróciłam do korzeni, bo namówiłam do współpracy Panią Jadwigę Kołodziejek, która założyła scholę Radość przy moim Kościele. Wspólnie postanowiłyśmy podjąć wyzwanie i zorganizować festiwal Gospel w mojej rodzinnej miejscowości. Zaimponowało mi to, że schola „Radość” istnieje nieprzerwanie od 20 lat, a w tym roku obchodzi okrągły jubileusz, a jej członkinie- pomimo upływu lat – wracają tu wspierają się wzajemnie. Myślę, że jest między nami taka niewidzialna wieź. Na spotkaniu wolontariuszy pojawiło się aż 15 osób i były to same, obecne, byłe i być może przyszłe członkinie scholi Radość.

D.P:Co wyróżnia „Wisła Gospel Festiwal” od innych wydarzeń  muzycznych ?

A.P:To wydarzenie ma na celu propagowanie pozytywnego i radosnego wymiaru muzyki gospel. Zapraszamy na dwudniowe warsztaty, które odbędą się w dniach 24-25 maja, które poprowadzi Brian Fentress wybitny wokalista, dyrygent chórów. Jest on dla mnie takim księdzem, ale bez sutanny. Będziemy uczyć się 10 utworów, które potem zaśpiewamy przed publicznością. Tutaj nie chodzi o konkurs wokalny, ale o wspólne dzielenie emocji i radości, którą niesie muzyka. Chodzi o to, aby w piękny i prawdziwy sposób chwalić Boga, bez względu na wiek, płeć i status materialny. Chcemy przeżyć coś pięknego i zarazić tym innych.

D.P:Jak Ci się wydaje, czy w Polsce muzyka gospel ma szansę trafić na podatny grunt ?

A.P:Braian Fentress przyjechał do Polski, bo poczuł misję i to, że trafi ona tutaj na podatny grunt. Dawniej, w Stanach przez wiele lat była dyskryminacja rasowa a środowisko Afroamerykanów było mocno odseparowane od reszty społeczeństwa.  Powstawały odrębne enklawy, a muzyka gospel dawała im siłę i motywację do tego, aby walczyć o swoje . Polska ma podobną historię i trochę takiej buńczuczności. Ludzie szukają jednoczenia się poprzez muzykę, choć w polskim wykonaniu brzmi ona inaczej, ale na swój własny sposób ciekawie.

D.P:Dlaczego festiwal odbywa się w małej miejscowości Stężyca, a nie w jakimś dużym mieście ?

A.P:W Stężycy rok temu powstał piękny obiekt rekreacyjno-sportowy o nazwie Wyspa Wisła. Jest to, bezprecedensowe wydarzenie na skalę kraju i największa inicjatywa społeczna w Polsce, którego inicjatorem jest Towarzystwo Przyjaciół Stężycy. Prezesem towarzystwa jest mój tata. Ja należę do Towarzystwa i działam jako wolontariusz . Tradycje wolontariatu są w mojej rodzinie bardzo silne.  Projekt częściowo jest czynem społecznym, natomiast w ok. 70 procentach jest finansowany jest przez Unię Europejską. Pozostała część inwestycji to dobrowolne składki darczyńców, osób indywidualnych, m. in mojej rodziny, wspólnoty gruntowej, składki z 1% od podatków, jak też dużych firm komercyjnych.

Wyspa Wisła nie ma jeszcze roku, mimo to bardzo pięknie się rozwija. Ma trzy filary: pierwszym z nich jest aktywna rekreacja: kajaki, rowery wodne, pół kilometra piaszczystej plaży, 3,5 km ścieżek rowerowych, które jeszcze się rozszerzą. Natomiast  motocykliści, którzy lubią robić wypady na miasto, mogą tu przybywać z Warszawy, Lublina, Dęblina, czy Puław. Drugi filar to kultura, mamy tu występy pianistów na żywo, przegląd kapel ludowych, planujemy także jeszcze w tym sezonie koncerty: Stanisława Sojki, Skaldów, Zbigniewa Wodeckiego. Będzie też festiwal reggea, kino letnie i dancinigi. Trzecim filarem jest gastronomia. Oferujemy wspaniałą kuchnię opartą na lokalnych składnikach najwyższej jakości,bez ulepszaczy, wzmacniaczy czy Vegety. Na „Wyspie” organizujemy też wesela, przyjęcia okolicznościowe czy biznesowe. Zapraszamy również rodziców z dziećmi, mamy przepiękne tereny do spacerów, jest fantastyczny plac zabaw pozbawiony plastiku, czy sztucznych materiałów, imitujący naturalne środowisko.uroczystości okolicznościowych i wszelkiego rodzaju spotkań biznesowych. Posiadamy trzy sale klimatyzowane

,D.P:Jesteś niewątpliwe artystyczną, duszą a jednocześnie dyrektorem zarządzającym siecią sklepów odzieżowych. Powiedz jak Ci się udaje połączyć artyzm z biznesem ?

A.P:W życiu bardzo ważny jest balans. W biznesie ogromne znaczenie ma część analityczna, gdzie liczby dają pewien obraz rzeczywistości. Natomiast analiza w połączeniu  z dobrze opisaną wizją dają dobre fundamenty do skutecznego działania . Ja uwielbiam być aktywna: gram na pianinie i w tenisa, uprawiam kite-surfing, jeżdżę motocyklem, biegam, maluję, remontuję i dekoruję wnętrza a na co dzień, zawodowo obcuję z modą i kwiatami. Myślę, że wspólnym mianownikiem wszystkich moich działań jest „budowanie”, tworzenie i obserwowanie jak dany projekt rośnie. To jest coś, co kocham. Ważni są też współtwórcy, ludzie których udaje mi się  zainspirować do wspólnych działań. Liczy się to, abyśmy mówili tym samym językiem. Oczywiście wyzwaniem jest też spięcie wszystkiego w ryzach czasowych i finansowo terminowych.

D.P:Co stanowi  dla Ciebie największą wartość w tym co robisz ?

A.P:Mam przyjemność współpracować z cudownymi ludźmi, którzy rozumieją moją wizję i chcą w niej uczestniczyć, mają przy tym wysoką etykę pracy, traktują firmę jak własne dobro, są pracowici i jesteśmy w stosunku do siebie życzliwi. Można powiedzieć, że jesteśmy jedna wielką rodziną.We wszystkich moich projektach liczy się dla mnie to, że mogę z kimś współpracować, ale nie na zasadzie zwierzchnik-podwładny, ale jak równy z równym.

D.P:Jakie prawdy życiowe są Ci bliskie ?

A.P:Wszelkie trudności i zmartwienia dzielę na etapy, jestem fanką dialogu, bo zawsze można znaleźć rozwiązanie. Uczę się też słuchać i być otwartym. Ogromne ważna jest dla mnie uczciwość w relacjach, a także wizja tego gdzie jestem i gdzie chcę być. Kiedyś spontan odgrywał u mnie ogromną rolę, ale teraz im dokładniej coś przemyślę, tym pewniej się czuję przy jego realizacji projektu.

D.P:Jaką cenę płacisz za to, że podejmujesz w życiu tak wiele działań ?

A.P:Na pewno nie mam tyle czasu dla przyjaciół, ile bym chciała, czasami też odkładam na bok własne przyjemności. Czasem pojawia się stres, kiedy organizuje po raz pierwszy tak ogromne, społeczne przedsięwzięcie. Wiem natomiast, ze kiedy on minie pojawi się coś nowego…

D.P: Czy masz już w głowie jakiś kolejny projekt ?

A.P:Tym razem będzie to projekt zawodowy, którym będzie „Dom Mody Ada i Adam”. Dom mody, dlatego, że kojarzy się on z modą w najlepszym wydaniu, ale też z domem: z ciepłym, przytulnym miejscem z rodzinną atmosferą. Będzie on alternatywą dla galerii handlowych, gdzie panuje zgiełk, pęd i komercja. U nas będzie atmosfera, wyciszenia i indywidualne podejście.Myślę, że to będzie to fajne i ważne miejsce na modowej mapie Lublina.

D.P: Jakie są Twoje marzenia ?

A.P:Zbudować związek, który będzie polegał na wspólnym budowaniu codzienności, oparty na wzajemnym zaufaniu i otwartości, w którym każdy będzie miał przestrzeń do swoich celów i realizacji marzeń.

D.P: Życzę Ci tego z całego serca i kibicuję wszystkim Twoim projektom.

 Agnieszka Ptaszek – Absolwentka zarządzania na SGH i Erasmus Universiteit Rotterdam oraz psychologii społecznej na SWPS w Warszawie. Doktorantka na wydziale Ekonomii i Zarządzania SGH. Ukończyła stadium z zakresu stylizacji mody w Istituto Marangoni w Mediolanie oraz studia podyplomowe florystyczne na SGGW. 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+