„Odczuwam wiosnę, jako impuls do działania” – rozmowa z Moniką Gontarz – kobietą biznesu zarażającą przedsiębiorczym ADHD.

W życiu kieruje się intuicją, która jej jeszcze nigdy nie zawiodła. Trudne doświadczenia uważa za wyzwania do ulepszania Swojego życia.
Są kobiety, które po urodzeniu dziecka wycofują się z życia zawodowego, ale Monika do nich nie należy. Urodzenie córki Leny, było momentem narodzin jeszcze jednego dziecka –  nowego biznesu. Przedstawiam Wam Monikę Gontarz inicjatorkę nowatorskiego konkursu „ZeZmianąMiDoTwarzy” 
 
Monika Gontarz
fot.Weronika Markiewicz
Dorota Pawelec: Prowadzisz wraz z mężem firmę, salon kosmetyczny i z tego co mi wiadomo myślisz o nowym biznesie. Skąd u Ciebie to przedsiębiorcze ADHD ?
Monika Gonatrz: Musiałam dorosnąć szybciej niż moi rówieśnicy, co przerodziło się w zaradność życiową. Wcześnie straciłam tatę, natomiast mama musiała być silną kobietą, która utrzymywała rodzinę. Ja sama również zaczęłam pracę dość wcześnie, bo jeszcze przed maturą. Po skończeniu studiów pracowałam na etacie i byłam przekonana, że da mi to poczucie bezpieczeństwa, ale szybko zorientowałam się, że to nie dla mnie.
Mój mąż, Marcin prowadził już swoją firmę, kiedy się poznaliśmy. Kochał to co robi, ale był jeden minus –  nie znosił biurokracji, która jest nieodłączaną częścią każdego biznesu. Zaczęliśmy więc pracować wspólnie. On zajął się częścią techniczną, a ja finansową i organizacją pracy. Tak jest do dziś. NOWANET świadczy usługi teleinformatyczne i jest na rynku od 12 lat. Wspólnie prowadzimy firmę od 9 lat. Doświadczenie, które tam zdobyłam dodało mi skrzydeł i otworzyło głowę na nowe pomysły. Zapragnęłam czegoś więcej, czegoś, co stworzę sama.
Co było przełomowym momentem i iskrą do działania ?
Urodzenie mojej córki Leny. Dostałam wtedy powera do działania. Już wcześniej, skończyłam kurs kosmetologii, co mnie zainspirowało, natchnęło i otworzyło na szukanie nowych wyzwań. Potrzebowałam przestrzeni, gdzie mogłabym się zrealizować. Chłonęłam tam sporo wiedzy, którą chciałam wykorzystać w praktyce. Znalazłam program unijny, napisałam projekt i stanęłam do konkursu.
W moim życiu zawsze duże znaczenie odgrywała intuicja, która i wtedy mnie nie zawiodła, bo okazało się, że mój projekt przeszedł i dostałam dofinansowanie. Moi bliscy, zwłaszcza mój mąż, początkowo byli przeciwni temu, abym otwierała salon kosmetyczny w momencie, kiedy jestem świeżo upieczoną mamą. Ale ja czułam, że to jest to. W momencie, kiedy dostałam pismo z informacją o przyznaniu dofinansowania, nie było już odwrotu.
 
Przyznam, że urodzenie dziecka to dość nietypowy czas, na takie zawodowe zmiany…
Moja córka Lena miała wtedy 4 miesiące, ale pojawiła się szansa zrealizowania projektu, która być może, już nigdy więcej by się nie pojawiła. Mój mąż początkowo był przeciwny tej decyzji, ale potem miałam w nim ogromne wsparcie. Marcin ma niesamowity zmysł przestrzenny, więc remont i wystrój lokalu to w większości jego zasługa. Dziś obydwoje wiemy, że związek to nie jest wiezienie, tylko partnerstwo, gdzie obydwie strony mają prawo się realizować.
 
Czy to była próba, która was umocniła?
Trudno teraz to określić. Na pewno było kilka momentów, które nam obojgu zapadły w pamięć.
Jesteśmy ze sobą już 10 lat, więc kawałek życia razem spędziliśmy. Nie jest łatwo być razem na obydwu płaszczyznach: zawodowej i prywatnej. Długo na to pracowaliśmy, choć i tak czasem zdarzają się napięcia. Na co dzień załatwiamy sprawy biznesowe, ale kiedy przychodzi weekend potrafimy rozmawiać ze sobą do 3 nad ranem. Jesteśmy przyjaciółmi i to jest dla mnie na wagę złota. Natomiast to, że wtedy o siebie zawalczyłam zaważyło na tym, że teraz jestem szczęśliwa i nasze małżeństwo się nie rozpadło. Urodzenie dziecka nie musi oznaczać dla kobiety zamykania się w domu. Dla jednej ten czas będzie trwał cztery miesiące, a dla innej 3 lata.
 
fot. Weronika Markiewicz
 
 
Czy salon kosmetyczny był od zawsze Twoim marzeniem ?
Właściwie, to marzyła o nim moja siostra Ewelina, bowłaśniez nią wybrałam się na kurs kosmetyczny. W naszym domu rodzinnym zawsze było mnóstwo przyborów do zdobienia paznokci, pilników, polerek, masek, kosmetyków itp. Kiedy chodziłam na zabiegi kosmetyczne z dociekliwością wypytywałam o szczegóły, bo od zawsze mnie to interesowało. Kurs kosmetyczny otworzył w mojej głowie ciekawość, którą chciałam przełożyć na działanie.
Od samego początku zatrudniłam kilka osób, chcąc spędzać jak najwięcej czasu z córką. Mój salon istnieje na rynku już 2 i pół roku i cały czas się rozwija. Wzbogacamy ilość wykonywanych zabiegów w oparciu o potrzeby klientek. Istnieje cienka granica pomiędzy kosmetyką a medycyną estetyczną, dlatego też nie wychodzę poza swoje kompetencje i wykonuję zabiegi dopuszczone do użytku gabinetowego. Usługa musi być dostosowana do potrzeb klienta. W tej chwili większość zabiegów wykonują moi pracownicy, a ja zajmuję się głównie zarządzaniem
 
Beyonce to Twoja idolka ?
Mam wszystkie płyty i koncerty Beyonce Knowles. Pięknie śpiewa, rozwija się, zdobywa kolejne statuetki Grammy i złote płyty, potrafi też twardo stąpać po ziemi. Kieruje swoją karierą w sposób, który mi imponuje, jak bizneswomen. Jeśli brać przykład to z najlepszych..
Jakie formy reklamy sprawdziły się w Twoim salonie ?
W tego rodzaju usługach najlepszą formą reklamy jest marketing szeptany. Stawiam więc na jakość wykonywanych usług. Wolę zrobić mniej zabiegów, ale wykonać je dokładnie na profesjonalnych kosmetykach. Choćbym zainwestowała mnóstwo pieniędzy w reklamę, to nie odniosą one sukcesu jeśli klientki nie będą zadowolone.
Ważną rzeczą jest też budowanie pozytywnych relacji z klientami.
 
Jakich pracowników wybierasz do współpracy i czym się kierujesz ?
Głównie intuicją. Czasami ktoś nie ma doświadczenia, ale przychodzi na rozmowę i ma taki błysk w oku, że mam ochotę od razu go zatrudnić. Potrafię docenić czyjeś starania i to, że chce się wykazać. W taką osobę chętnie zainwestuję i dam podwyżkę. Niestety czasem się zdarza, że ludzie stawiają nierealne żądania, nie adekwatne do swoich umiejętności. Nie potrafią się dostosować do pracy w zespole. Szanuję swoich pracowników, ale ten pociąg musi jeździć w dwie strony.
Czego nauczyłaś się podejmując odważne decyzje zgodne ze swoją intuicją?
Asertywności.Praca z ludźmi, to najlepszy trening rozwojowy. Dziś potrafię wyrazić krytykę bez obrażania kogokolwiek w rzeczowy, merytoryczny sposób. Nie nauczyłabym się tego na żadnym kursie.
Pewności siebie. Budowałam ją stopniowo, kiedy firma zaczęła się rozwijać, a ja zatrudniałam coraz więcej pracowników, sama nabrałam pewności siebie.
Trudne doświadczenia można przekuć na konkretne umiejętności i zaradność życiową. W tej chwili skupiam się na rozwiązaniu, a nie problemie.. Szukam ciągle nowych możliwości i wyzwań.
Elastyczności i dostosowywania usług do potrzeb klientów. Przekonałam się o tym na ostatnich tagach ślubnych, gdzie okazało się, że ludzie pobierają się przez cały rok. Wychodzimy temu naprzeciw i dostosowujemy naszą ofertę tworząc specjalne pakiety ślubne. Mamy też stale sezonowe zabiegi w atrakcyjnych i promocyjnych cenach.
Budowania swojej marki poprzez wysoką jakość pełnionych usług.
Zadowolone klientki są najlepszą wizytówką salonu. Żadna reklama tego nie zapewni.
Skąd pomysł na projekt „Ze zmianą mi do twarzy”?
Ten pomysł pojawił się po targach ślubnych, w których brał udział mój salon. Konkurs był ciekawy, ale mało nagłośniony. Sama, będąc kobietą, odczuwam wiosnę jako impuls do działania, pobudzenie do życia, kopniak, żeby coś ze sobą zrobić. Wiem jednak, że życie to nie tylko zewnętrzność, ale też potrzeba realizacji marzeń, pasji, rozwiązywania problemów. Jedna z nas zapisze się na kurs pilotażu, druga zacznie robić biżuterię a trzecia będzie chciała zakończyć związek lub jakiś etap w życiu. Dlatego wygrana w konkursie pozwoli, w sposób kompleksowy, dokonać zmiany. Zabiegi kosmetyczne, nowa fryzura, dietetyk, siłownia, spotkania z coachem Kamilą Kruk, a także Agnieszką Walczak Skałecką, która pomoże przejrzeć szafy. Panie w trakcie przygotowań i nowej odsłonie sfotografuje Weronika Markiewicz, która robi piękne zdjęcia. Potem będziemy mogły zainspirować innych na Twoim blogu.
Czy propozycje zmian, które pojawią się od wizażysty i fryzjera będą podlegały negocjacjom ?
Oczywiście, że tak, zmiana nie może być maską, ale ma być spektakularna. Nie chcemy niczego narzucać, ani się przebierać, tylko wybrać nowe lepsze wcielenie. Jesteśmy otwarte na współpracę i inspirację.
 
Jakbyś miała opisać potencjalne zwyciężczynie konkursu, to czym mają się charakteryzować?
Wygrane trafią do dwóch Pań, które nie może, ale na pewno zdecydowane są na zmianę. To będą osoby, które na sto procent są zdeterminowane, że chcą w życiu coś zmienić.

Co w tej chwili podpowiada Ci Twoja intuicja, czy masz jakieś nowe pomysły ?
Może Agencja Reklamy to za dużo powiedziane, ale myślę o pełnieniu usług z zakresu tworzenia stron internetowych. W tej chwili obydwie firmy bardzo się rozrosły. Widzę potrzebę stworzenia „komórki”, która zaspokoi nasze potrzeby graficzne a być może w przyszłości również potrzeby naszych klientów. 
 
Życzę Ci dalszych sukcesów i czekam z niecierpliwością na dalsze etapy konkursu.
Monika Gontarz –  właściciel SalonuBeyonce.pl , współwłaściciel NOWANET.PL , inicjatorka projektu ZeZmianąMiDoTwarzy
Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+