O CZYM MÓWI CIAŁO?

 

Ostatnio wiele rozmyślam na temat ciała. To w jaki sposób w jaki sposób o nim mówię, czy myślę daje pewien obraz tego czy potrafię je przyjąć jako swoje. „ Nochal mnie swędzi”… „ łeb mi pęka”… „Moja dupa już nie mieści się w żadne spodnie”. Bardzo często przysłuchuję się temu w jaki sposób kobiety wypowiadają się na temat własnego ciała. I nie chodzi o to, aby używać zdrobnień, po to by mówić językiem miłości i szacunku. Sama czuję się dziwnie w świecie różowego lukru, który sączy się wtedy gdy ktoś nie traktuje mnie poważnie.

Akceptacja to przyjmowanie z otwartymi ramionami tego co niesie nasze życie. Tkanka tłuszczowa, którą zgromadziłam kiedy bałam się że czegoś nie przeżyję. Albo krosty na twarzy, kiedy chciałam ukryć się i stać się niewidoczna. Przez wiele lat trudno mi było wyzbyć się wyobrażeń na temat tego jak powinno wyglądać moje ciało, wciąż uzupełniałam listę tego czego mi brakuje. Za każdym „defektem” była jakaś historia mojego bólu, straty, wstydu, strachu, czyjejś nieobecności.

Znam też coś na kształt oddzielenia się od swojego ciała. Nie patrzeć na siebie nagą, nie być w kontakcie z odczuciami, które płyną z mojego brzucha, klatki piersiowej, gardła. Z czasem przyszło do mnie zrozumienie, że w każdych piersiach, włosach, nosie, nogach, pośladkach, stopach można znaleźć coś pięknego, kiedy zmienia się nasza optyka. Zaczęły fascynować mnie różnorodne typy urody – ciekawe i nieoczywiste. Zauważałam unikalność ich egzotyki. Ciekawiło mnie jakie historie mieszkają w zgrubieniach, zmarszczkach i bliznach. Czasem prawie słyszałam jak to co się w nich kryje tylko czeka, aby wylać się wraz razem z morzem łez i krzyku. Dlatego właśnie nie pomożesz im przeglądając się w oczach innych z nadzieją na akceptację, szukając siebie w kanonie „piękna”. Czy potrafimy przyjąć same siebie? Pozwólcie że zacytuję pewien fragment książki, który bardzo mnie poruszył :

Pozwól mi nie bać się mojej krągłości,
Pozwól mi nie bać się bycia widzianą.
Może bycie doskonałym nie polega na pozbyciu się czegoś,
Może doskonałość ma coś wspólnego z życiem w rozgardiaszu,
Chwilą,
Z lodami,
Ze słabością,
Z upadkami,
Z wadami,
Może to, czego staram się pozbyć,
To najdoskonalsza część mnie.
Czyli:
Pasja,
Tłuszcz,
Wiek,
Krągłość.
Może bycie doskonałym polega na tym,
Aby żyć pełnią wewnątrz wszystkiego.
Nasze ciało to nasza ojczyzna,
Jedyne miasto,
Jedyna wioska,
Jedyne,
Co kiedykolwiek poznamy. […]
Nasze ciało nosi w sobie historie
Świata,
Ziemi,
Naszej matki.
Nasze ciało to matka.
Nasze ciało powstało z Matki.
Nasze ciało to nasz dom.
Tu płaczemy.
Tu się odnajdujemy.
Jesteśmy kobietami.
Zbyt wiele w nas jest.
Zbyt pusto.
Jesteśmy pełne.
Żyjemy w dobrych ciałach.
Żyjemy w dobrych ciałach.
Dobre ciało
Dobre ciało
Dobre ciało.

Eve Ensler „Dobre Ciało”

Miesiączka i Kobiecość

Ciało poprzez choroby komunikuje nam gdzie błądzimy a gdzie idziemy zgodnie z prawdą. Kiedy dochodzi do zaburzeń miesiączkowania może być to związane z naszą otwartością na własną kobiecość i seksualność. Pisze o tym Dethlefsen w książce Poprzez chorobę do samopoznania. „Krwawienie miesięczne to objaw kobiecości, płodności, skłonności do przyjęcia. Zdolności do całkowitego oddania się. Mówiąc o kobiecości, mamy na myśli zasadę żeńskiego bieguna świata, nazywaną na przykład przez Chińczyków jin, którą według alchemików symbolizuje księżyc, według psychologów głębi zaś – woda. Z tego punktu widzenia patrząc, każda kobieta jest tylko konkretną formą przejawiania się archetypu kobiecości. Zasadę żeńską określa zdolność do przyjmowania.”
W I-Cing mówi się:
Tworzenie to domena męskości, przyjmowanie – kobiecości”. A w innym miejscu:
Ten, kto przyjmuje, daje najwięcej”.

Tak więc umiejętność oddania się jest główną cechą kobiecości – otwarcia się, przyjmowania, chronienia w sobie.

Mówiąc o dwóch biegunach, jakimi są zasada żeńska i męska, nie dokonujemy wartościowania. Byłoby to pozbawione sensu, skoro każdy biegun stanowi zaledwie połowę – brak mu drugiego, by utworzyć całość.
Dzięki tej odmienności biegunów powstaje napięcie, które zwie się „życiem” Likwidując bieguny, nie osiągamy połączenia przeciwieństw. Kobieta, która w pełni zaakceptowała swoją kobiecość, nigdy nie będzie czuła się „mniej wartościowa”.

Niepogodzenie się” z własną kobiecością jest przyczyną większości zaburzeń miesiączkowania albo innych symptomów wynikających z seksualności. Zdolność do oddania się, pogodzenia ze sobą jest zawsze czymś trudnym, gdyż wymaga rezygnacji ze swojej woli, z dominacji własnego ego. To przyjęcie życia takim jakie jest.

Aby je przyjąć musimy oddać coś ze swego ja, jakąś część siebie – podobnie jak wymaga tego od kobiety jej cykl miesięczny. Problemy z menstruacją wskazują zatem zawsze na istnienie problemów seksualnych, gdyż protest przeciwko oddaniu się, objawiający się zaburzeniami miesiączkowania.

Na poziomie ciała miesiączką sterują współdziałające ze sobą hormony – żeński estrogen i męski gestagen. To współdziałanie odpowiada „seksualności na poziomie hormonalnym”. Jeśli „seksualność hormonalna” zostanie zakłócona, zakłócony zostaje cykl miesięczny. Tego rodzaju zaburzenia leczy się z trudem, podając hormony, gdyż hormony są jedynie materialnymi odpowiednikami męskiej i żeńskiej części duszy. Wyleczenie może nastąpić dopiero w wyniku pogodzenia się ze swoją rolą wynikającą z płci.
To warunek, by móc kiedyś zespolić się ze swoim kontrbiegunem.

Ciało to nasz ogromny sprzymierzeniec. Aby czerpać z jego mądrości trzeba je objąć jako własne – z całą jego historią. Piękne ciało przychodzi wraz z akceptacją, również tego co przeżyliśmy. Jeśli siebie nie akceptujesz uniemożliwiasz to również swoim bliskim. Jeśli siebie nie akceptujesz, nie otworzysz się na życie w pełni . Zamknij oczy, skup swoją uwagę na wszystkich jego zakamarkach i posłuchaj co do ciebie mówi. Obejmij to, potem puść i zamknij wielką księgę przeszłości. Wszystko co było czegoś mnie nauczyło. Dziękuję. Teraz ruszam naprzód.

Fot. Unsplash

Dorota Pawelec – jestem autorką platformy „Babski blues”,  piszę teksty o własnym rozwoju, moich przemyśleniach i transformacjach. Przeprowadzam wywiady o świadomej kobiecości, życiu i pasjach. To co mnie fascynuje to wspieranie ludzi w zmianach, świadomym rozwoju, wybieraniu drogi spójnej ze swoim wewnętrznym kierunkiem. Współtworzę Fundację Życie Od Nowa, której misją jest pomoc w przejściu przez zmianę, aby ludzie zaczęli  żyć w zgodzie ze sobą. Moją pasją jest przedsiębiorczość z pasją, budowanie firmy na zasadach partnerstwa w oparciu o swój wewnętrzny potencjał. Prywatnie jestem mamą trójki Dzieciaczków.

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Sylwia R.

    To prawda… Ale dzieki kochajacym osobom jestesmy w stanie sie zaakceptowac 🙂 aczkolwiek samemu trzeba to zrobic w pierwszej kolejnosci 😉

    • To prawda, innym łatwiej nas akceptować kiedy sami siebie akceptujemy 🙂

  • Akceptacja siebie, własnego ciała jest najważniejsza. Warto je polubić, wtedy od razu żyje się lżej. Wiem coś o tym… : )

  • Bardzo ciekawy artykuł! Tak to z nami jest, czasem siebie nie akceptujemy, czasem pozwalamy dać przejąć kontrolę naszym myślom, często niepotrzebnym i błędnym zamiast żyć w zgodzie z ciałem 🙂

    • Żyć w zgodzie z ciałem – to bardzo ważne zdanie 🙂 Dziękuję!

  • Zaakceptowanie siebie jest bardzo ważne i zdecydowanie łatwiej funkcjonuj się w społeczeństwie kiedy możemy to zrobić.

  • Zdrowe podejście do własnego ciała to połowa sukcesu na drodze do budowania pewności siebie.

    • O tak …dobrze że wspominasz o pewności siebie

  • Zaakceptowałam siebie w momencie kiedy wszyscy zaczęli wytykać mi moje wady, kazali usuwać blizny, styl ubierania, fryzurę, rozmiar. Wtedy powiedziałam sobie, że muszę siebie pokochać, bo nikt inny za mnie tego nie zrobi.

    • To pięknie, bo wszytko zaczyna się w nas 🙂