Japoński Lifting Twarzy metodą Lone Sorensen jako holistyczny zabieg odmładzający

Kobiece piękno jest kwestią tylko i wyłącznie wewnętrznego szczęścia. Jest w każdej z nas, czeka tylko aż po nie sięgniemy. Naszą urodę zasłaniają czasem bolesne doświadczenia, po których oczy tracą blask, skóra szarzeje, pojawiają się zmarszczki i nadmierne kilogramy.

Wzięcie odpowiedzialności za własne życie zmienia podejście do urody. Co się zmieniło u mnie? Zdecydowanie przestałam siłować się z własnym ciałem. Kiedyś były chemiczne zabiegi, siłownia 7 dni w tygodniu, potem odkryłam że nabieram blasku w momencie kiedy uszczęśliwiam się zdrowym jedzeniem, odpowiednią dawką snu, odpoczynkiem, spacerami po lesie, ćwiczeniami które sprawiają mi najwięcej radości. Dlatego najbardziej przekonują mnie metody holistyczne – opierające się na mądrości – czasem nawet starożytnej. Dlatego kiedy trafiłam na  Japoński Lifting Twarzy opracowany przez Lone Sorensen zrozumiałam, że jest to masaż, który oprócz działania kosmetyczno – estetycznego wpływa zdrowotnie na cały organizm.

Miesiąc temu przeszłam kilkutygodniowy post ozdrowieńczy wg dr Ewy Dąbrowskiej. Efektem ubocznym oczyszczania organizmu była wysypka na twarzy i resztki przebarwień. „Przypadkiem” po zakończonej kuracji dowiedziałam się o liftingu japońskim, Czary, magia? Skądże znowu. Mój organizm chce harmonii, dlatego zawsze trafiam na odpowiednie osoby w odpowiednim dla siebie czasie.

Moja znajoma – Sandra, która wykonuje szereg zabiegów w strefie SPA Hotelu Forum opowiedziała mi o niesamowitych właściwościach liftingu japońskiego twarzy, jako dopełnieniu mojego procesu ozdrowieńczego.

Japońskiego liftingu Sandra nauczyła się od Jarosława Sawy oraz Lone Sorensen, która stworzyła go studiując mapy twarzy, refleksologię, anatomię i neurologię. Najbardziej unikalną wiedzę zdobyła Sorensen od Indianek w Andach Pantagońskich. Lone zauważyła, że masują swoje twarze w specjalny sposób i po wielu spotkaniach przekazały jej swoją wiedzę. Tak oto powstał lifting japoński, stworzony w celu poprawy zdrowia a w dodatkowy sposób nieinwazyjny poprawiający owal twarzy.

Na czym polega masaż japoński?

Twarz jest najbliżej mózgu, dlatego poprzez nią najsilniej oddziałujemy na cały organizm. Znajdują się na niej punkty oraz strefy korespondujące z narządami oraz układami.

Zabieg odbywał się przy muzyce relaksacyjnej, co pozwoliło mi wczuć się we własne ciało i wejść w stan wyciszenia. W pierwszym etapie miałam stymulowane punkty akupunkturowe wg medycyny chińskiej. W kolejnym zaś Sandra opracowała strefy neuroodruchowe według „mapy Indian” – odpowiedzialne za narządy wewnętrzne.


Lifting japoński polega na stymulacji tradycyjnych punktów akupresury twarzy w połączeniu z głębokim liftingiem oraz drenażem limfatycznym. W niektórych miejscach czułam ból. Dowiedziałam się, że każde bolesne miejsce na twarzy może oznaczać konkretny problem w narządzie, a każdy problem w narządzie to konkretny problem na poziomie emocjonalnym. Tak działa lifting japoński. Wprawia on organizm w stan równowagi wewnętrznej, sprawiając że ciało uruchamia procesy regulacji. Dochodzi więc do pobudzenia procesów oczyszczania organizmu, zwiększenia metabolizmu, polepszenia cyrkulacji krwi i limfy. Unikalną cechą japońskiego masażu liftingującego jest równoważenie przepływu energii (słynnej siły życiowej – Qi) w ciele.

Masaż doskonale stymuluje produkcję kolagenu, można go więc stosować w każdym wieku, zarówno jako sposób na spłycenie istniejących już zmarszczek jak i metodę na zapobieganie utraty kolagenu.

Podczas zabiegu Sandra używała 100% czystego olejku różanego „Rosehip INCAEARTH”, który sprowadzany jest specjalnie z Hiszpanii. Spośród wszystkich znanych olejków Lone Sorensen wybrała właśnie olejek różany i od blisko 40 lat używa właśnie Roseship do zabiegów m.in. na twarz.

Jest to naturalny olej, znany od stuleci przez miejscowych mieszkańców Andów, przygotowywany według starożytnego przepisu. Posiada silne właściwości regenerujące: pobudza odnowę komórek, przywraca elastyczność skóry, nawilża, odżywia, przyspiesza gojenie blizn i oparzeń, pobudza syntezę kolagenu, zapobiega pojawianiu się plam starczych, łagodzi rozstępy, reguluje nadmierną pigmentację skóry.

W skład olejku różanego wchodzą także kwasy nienasycone (45% kwasu linolowy omega-6, 35% kwas linolenowy omega 3, 15% kwas olejowy omega-9). Jedną z pozytywnych funkcji kwasów tłuszczowych jest produkcja prostaglandyn w organizmie. Substancje te mają charakter naprawy tkanki skóry.

Bardzo ważną zaletą olejku różanego są właściwości chroniące przed zbyt dużym promieniowaniem słonecznym.

Dzięki temu naturalnemu zabiegowi struktura mojej skóry zmieniła się. Czułam bardzo wyraźnie mięśnie twarzy tak jak po treningu na siłowni.

Angażując mięśnie i skórę twarzy Japoński Cosmolifting wzmocnił głębokie partie mięśni podtrzymujące strukturę twarzy.
Co uległo zmianie? Polepszył się koloryt skóry poprzez zwiększenie przepływu krwi oraz naturalne zwiększenie produkcji kolagenu i elastyny. Ich Wzrost spowodował lepsze jej dokrwienie oraz usunięcie nadmiaru wody, skutkując wyraźną poprawą jędrności i elastyczności skóry, a tym samym młodszym wyglądem twarzy.

Masaż bardzo wspomógł moje procesy emocjonalne. Po każdej sesji czułam się wolna od napięć, zrelaksowana. Słońce świeciło, nastawał spokój i klarowność. Inaczej patrzyłam na tę samą sytuację po zabiegu niż przed jego wykonaniem.

Moja skóra wyglądała najpiękniej na kilka godzin po wykonanym zabiegu. Była sprężysta, rozjaśniona, zaróżowiona, zniknęły opuchlizny pod oczami. Dwa tygodnie po zabiegach ustał trądzik. Proces ten, cały czas postępuje, gdyż dostałam konkretny instruktaż, które punkty na twarzy mogę uciskać w domu w celu dalszej terapii.

Prawdziwe uzdrowienie to proces wewnętrzny. Dlatego polecam Wam lifting japoński. W Lublinie jest on wykonywany w Hotelu Forum Spa przez Sandrę, dzięki której uwierzyłam w leczenie na wszystkich poziomach, a więc ciała, umysłu i ducha.

To najprostsza droga do zdrowia, miłości, szczęścia i wolności. Niech żyje moje nowe podejście holistyczne!

Podczas zabiegu wykorzystywane są:

– olejek różany Roseship https://shop.internationalreflexology.com/en/15-incaearth-facial

– kule solne (masaż kulami solnymi na koniec zabiegu wycisza, ochładza, dostarcza skórze minerałów, dzięki czemu staje się zdrowsza, lepiej odżywiona i jędrniejsza.

– poduszka z gryką oraz lawendą firmy Plantule Pillows https://www.plantulepillows.com/ (eko łuska gryki: reguluje proces pocenia się i oddawania wilgoci, łagodzi migrenowe bóle głowy, wspomaga prawidłową pracę kręgosłupa, pomocna w zwalczaniu bezsenności, chrapaniu, alergiach i astmie, neutralizuje szkodliwe promieniowanie elektromagnetyczne)

Dorota Pawelec – jestem autorką platformy „Babski blues” skierowanej do tych, którzy chcą tworzyć świadomie dbając o swoje wnętrze i zdrowy styl życia. Piszę teksty o własnym rozwoju, moich przemyśleniach i transformacjach. Przeprowadzam wywiady o świadomej kobiecości, życiu i pasjach. To co mnie fascynuje to wspieranie ludzi w zmianach, świadomym rozwoju, wybieraniu drogi spójnej ze swoim wewnętrznym kierunkiem. Współtworzę Fundację Życie Od Nowa, której misją jest pomoc tym którzy znaleźli się w sytuacji choroby czy wypalenia zawodowego i chcieliby zacząć żyć w zgodzie ze sobą. Moją pasją jest przedsiębiorczość z pasją, budowanie firmy na zasadach partnerstwa w oparciu o swój wewnętrzny potencjał. Przeprowadzam wywiady i filmy reklamowe pokazujące odpowiedzialnych przedsiębiorców.

 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Gosia Owczarek

    Chyba czas pomyśleć o swojej facjacie;)

  • Coś w tym musi być, kurcze! Ale mnie olśniłaś 🙂 Japońskiego liftingu nie znam zupełnie, ale ostatnio prawie zupełnie zniknęły moje problemu skórne na twarzy. Zazwyczaj na twarzy wyskakiwały jakieś krosty, niewielkie ale źle się z tym czułam. Skóra była szara, zmęczona, brakowało jej czegoś. Zmieniłam bardzo sposób odżywiania, zmieniłam podejście do wielu spraw, więcej chodzę na spacery, nie daje się bez sensu denerwować i w końcu nauczyłam się odpuszczać i olewać, nie myślałam zupełnie wtedy o poprawie stanu skóry, a tu taki bonus. Teraz już wiem, że to nie żaden cud, to moje podejście do życia 🙂

  • Ewa Wierucka

    To, że masaż tak na nas wpływa to gdzieś to już czytałam, ale trochę pogłebiłam teraz swoją wiedzę i chyba zacznę powroty do masażu 😉