W EPOCE TERRORU CIAŁA

Kiedy się rodzimy wszystko jest ok – jesteśmy roześmianymi bobasami, a potem wesołymi dziewczynkami w różowych sukienkach. Jesteśmy otwarte na świat, na nowe.  Bez wstydu poznajemy rówieśników i dajemy się wciągnąć w fascynujący, kreatywny proces poznawania życia.
Mamy nasze ukochane babcie, które gotują specjalnie dla nas pierożki, kotleciki i wyborne ciasta. Wtedy to jeszcze jest czas, kiedy naprawdę bez zahamowań i poczucia winy cieszymy się jedzeniem.

Życie jest proste i kolorowe jak latawce pływające leniwie na letnim niebie.

Dorastamy. Małe sukienki stają się zbyt ciasne, a pod bluzką rysuje się nieśmiało linia biustu. Zaczynamy się porównywać z innymi i przyglądać sobie coraz bardziej krytycznie. Po raz pierwszy zadajemy sobie pytanie- czy aby na pewno jesteśmy ok takie, jakie jesteśmy?
Czasem to pytanie poprzedza czyjś „niewinny” komentarz dotyczący naszego wyglądu, tuszy, albo koloru włosów. W każdym razie bierzemy szkło powiększające i z metodyczną skutecznością oglądamy siebie z każdej strony robiąc lustrację i po drodze wynajdując coraz to więcej niedoskonałości.

Z gazet dla nastolatek łypią na nas niebezpiecznie sfotoszopowane zdjęcia młodocianych gwiazd w pełnych makijażach prezentujących doskonałe ciała.
Nasze ciała nie są doskonałe. Ciało staje się więc wrogiem, którego należy sobie absolutnie podporządkować. Ciało ma być odpowiadać kanonom, wymogom i oczekiwaniom mediów. A świat ten jest surowy i nie toleruje pulchnych, roześmianych bezczelnie zwyczajnych dziewczynek.

Jeśli chcesz coś znaczyć – masz się dopasować. Wzorce „szczupłej urody” niemal z Oświęcimia już nie tylko nie odstraszają młodych dziewczyn, ale wręcz są propagowane, a co za tym idzie stają się powodem coraz większej frustracji i zaburzeń – takich jak kompulsywne objadanie się, głodzenie się, anoreksja, czy bulimia.

Waga jest elementem kontroli. Młode kobiety wchodzą na nią często – nawet po kilka razy dziennie. Waga mówi im, czy na kolację mogą zjeść pól jogurtu, czy został im tylko ogryzek jabłka do powolnego przeżuwania.

Lustro również staje się źródłem cierpienia. Porównując się z nierealnymi wzorcami, kobiety stają się coraz bardziej niezadowolone ze swojego nieidealnego ciała.

Co dzieje się potem? Takie kobiety coraz mniej się akceptują, coraz mniej wierzą w to, że są dostatecznie dobre. Konsekwencją tych działań jest ich cierpienie, niepewność w kontaktach z innymi, wycofanie i nie podejmowanie wielu działań w obawie przed odrzuceniem, czy porażką.

Stają się smutne, wiecznie niezadowolone z siebie- często kompletnie nie zauważając swoich atutów zarówno fizycznych, jak i mentalnych.
Niektóre kobiety niezadowolone ze swojego wyglądu, w skrajnych przypadkach, w ogóle nie mają w domu dużego lustra. Często też stają się wiernymi pacjentkami klinik chirurgii plastycznej wierząc, ze kiedy zmienia koleją część swojego ciała – w końcu zasłużą na miłość własną i akceptację innych.

Paradoks jednak polega na tym, że tak długo jak same nie damy sobie miłości i akceptacji, tak długo nie znajdziemy ich na zewnątrz. Wszystko zaczyna się w nas samych – w naszych głowach, w naszym sercu i w zmianie naszej percepcji.

Może właśnie dzisiaj jest ten dzień, kiedy możemy zacząć lubić siebie bardziej – dlaczego nie?

Magdalena Warych – Coach Świadomych siebie Kobiet i autorka program rozwojowego „Kobieta Totalna”. Wspiera je, aby odważnie brały z życia to, czego naprawdę pragną, zgodnie z ich wartościami i sercem. Pomaga kobietom uwikłanym w trudne relacje z mężczyznami odzyskać wolność i zbudować swoją siłę na nowo. Prowadzi sesje indywidualne w języku polskim oraz angielskim oraz organizuje warsztaty dla kobiet. Prywatnie, miłośniczka kotów oraz podróży, tych dalekich, jak i tych w głąb siebie. W wolnych chwilach pisze wiersze i pamiętniki.
www.magdalenawarych.pl

 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Zdecydowanie dzisiaj jest idealnym momentem by zacząć siebie za to kim się jest, a nie jak wygląda <3