CO TO JEST PRAWDZIWA BLISKOŚĆ?

 

-Czy potrafisz być ze mną pomimo zatopionych okrętów i spalonych miast …na dnie mojego serca?
-Tak, jeśli tylko powyciągasz te trupy z szafy, spojrzysz na nie i przekonasz się, że tylko na to czekały.
-Boję się, że się odwrócisz ode mnie i uciekniesz jak Dorotka w Czarnoksiężniku z Krainy Oz – na drugą stronę tęczy.
-Nie boję się twoich trupów, wolę je zobaczyć niż pozwolić, aby cię zatruwały, gniły na dnie twojego serca… dlaczego nic nie mówisz?! Odcinasz się, czuję tę pustkę, jest gorsza od strachu, bo jest z dala od uczuć, z dala ode mnie…

 

WSZYSCY PRZECHODZIMY KRYZYS BLISKOŚCI 

 

Bliskość ma wiele definicji, może być częścią intymności, ale nie musi. O wiele trudniej jest powiedzieć komuś o swoich uczuciach, pokazać jakąś swoją część, której od zawsze się wstydziliśmy niż stanąć przed nim nago. Bliskość to nie sex. Bliskość to bycie z kimś w prawdzie. Rodzi się w momencie, kiedy stajesz przed kimś, mówiąc mu o swoich największych demonach i nie zostaniesz odrzucona, tylko słyszysz „jestem przy tobie”. Powiedzenie tej najgłębszej prawdy o nas samych wymaga niezwykłej odwagi, takiej ze środka.

Aby odważyć się na powiedzenia ważnej dla siebie osobie tak intymnej prawdy, trzeba najpierw nauczyć akceptować siebie w pełni. Nie uciekać od tego, co w nas trudne, widzieć to i obejmować. Odwagą jest widzieć siebie takim, jakim się jest. Bo nie zawsze sobie ze wszystkim radzę, czasem się wstydzę, czasem boję do szpiku kości. Ważne jest, aby leczyć miłością wszystkie te swoje smutki i strachy. I teraz ja powiem coś, co sprawi, że może czytając to, będziesz bardzo blisko mnie, bo będzie to prawda o mnie. Kiedyś bardzo bałam się, ze sobie nie poradzę, będąc samotną mamą.

Kiedy byłam w toksycznym związku, latami pozwalałam na to, aby to strach kierował moim życiem, dlatego tak trudno było mi w jednej chwili nauczyć się żyć inaczej. Robiłam jeden odważny krok do przodu i dwa przestraszone do tyłu. Czytałam, że to strach jest zaprzeczeniem miłości, modliłam się, ale strach wciąż powracał. W pewnym momencie zrozumiałam, dlaczego lęk tak długo mi towarzyszył, niestety kierując moim życiem. Nie akceptowałam go, odsuwałam od siebie, nie przytulałam wewnętrznie tej przestraszonej Doroty, która wtedy czuła się smutna i samotna. Teraz kiedy budzę się w nocy i zaczynam się bać, wyobrażam sobie tę małą dziewczynkę, która pierwszy raz przestraszyła się życia. Dziewczynka zwija się w kulkę, zatapia się w moich ramionach i pozostaje w nich tak długo, aż nie przestanie się bać. Nie pośpieszam jej,dostaje tyle miłości, ile potrzebuje.

 

UCIECZKA PRZED SAMYM SOBĄ

 

Od kilku lat uczę się metody medytacji polegającej na czuciu sygnałów płynących ze swojego ciała. Umiejętność czucia siebie, tego, jak reagujemy na dane sytuacje, ludzi, miejsca pozwala nam kierować swoim życiem według mądrości naszego ciała. Czasem te sygnały są dość subtelne, czuję delikatne ukłucie, chłód a czasem kręci mi się w głowie, pojawiają się mdłości i ogólne „zmulenie”. Jest to dla mnie sygnał, że robię coś, co oddala mnie od prawdy i życia w zgodzie ze sobą.
Kiedy jako dziecko doświadczałam czegoś trudnego i nie mogłam sobie z tym poradzić, robiłam coś, co wtedy pozwalało mi przeżyć. Latami odcinałam się od uczuć. Kiedy odkryłam ten mechanizm, zrozumiałam jego zgubne konsekwencje, włożyłam wiele pracy, aby znowu zacząć czuć swoje serce. Teraz z łatwością potrafię rozpoznać, kiedy inni ludzie stosują ten mechanizm „przetrwać i nic nie czuć”. No właśnie, jakie to uczucie?
Hmmm …chyba najlepiej pasuje tu słowo „beton”. Jest ciężko. To tak jakbyśmy byli pod wpływem substancji zamulającej wszystko, co stanowi sferę uczuć. Wtedy może pojawić się depresja. Betonujemy uczucia, żeby było łatwiej, ale pozbawiamy się przez to iskry do życia, możliwości rozwoju, dokonywania wyborów zgodnie z naszym wewnętrznym potencjałem, potężnym ośrodkiem naszego czującego Serca. To nas w pewien podstępny sposób “usypia” i sprawia, że nie eksplorujemy życia w głębszy sposób.
Korzyść jest taka, że jest nam pozornie łatwiej. Mówię pozornie, bo nigdy nie pozwalamy sobie na głębię. Gdybyśmy życie porównali do oceanu i brodzili wciąż na brzegu, nie pozwalając sobie na całe bogactwo doświadczania piękna jakie daje podwodny świat. Niby jest bezpiecznie, ale nie ma życia i rozwoju.

Pocieszające jest to, że w każdej chwili możesz zadecydować, że nie chcesz już betonować, uczuć, nawiązać bliską relację ze sobą, a potem z innymi ludźmi.
Kiedy ja to zaczynałam pozwalać sobie czuć, wylałam morze łez blokowanych przez wiele lat. Zdarzało się, że będąc w miejscy publicznym, nachodziła mnie fala uczuć, i lałam strumienie łez jak fontanna, nie zważając nawet czy inni to widzą. Pozwoliłam sobie na to.

 

POWIEDZ  CO CZUJESZ

 

Skoro już wiem co czuję, to pora to wyrazić. Korzyść: nawiązywanie prawdziwych relacji z ludźmi, mającymi te same potrzeby. Trudność: ale jak to zrobić będąc z ludźmi, którzy mnie takiej nie znali? Jest to bardzo trudny etap dla wszystkich chcących żyć zgodnie z prawdą. Pojawia się pragnienie nowej jakości w życiu, wiesz już, co jest dla ciebie ważne, ale żeby dokonać zmiany musisz to jeszcze wdrażać w życie. Konsekwencją komunikowania ludziom zgodnie z tym, co czujesz i co jest twoją prawdą, jest zmiana składu twoich znajomych, a nawet rozpadu związku. Oczywiście nie musi tak być.

Niektórzy nie będą potrafili być z tobą w prawdziwej relacji i te znajomości się skończą, ale będą też tacy, którzy nauczą się żyć z tobą według nowych reguł. Pozwól im na to i daj im czas. Kiedy wyznaczasz nowe standardy w życiu, pozwól też ludziom do nich dojrzeć. Jeśli ich nie zaakceptują, pojawią się nowe znajomości. Musisz się jednak nauczyć tworzyć życie według nowych reguł, nie będzie magii i czarodziejskiej różdżki.

Realna bliskość jest możliwa, kiedy zaakceptujesz siebie, rezygnując z oczekiwań bycia perfekcyjną. Przestaniesz wtedy oczekiwać tego od innych.
„Bliskość to jest taki moment, w którym ja mogę ciebie o coś poprosić bez lęku w sercu, i przyjąć Twoją odpowiedź, zarówno pozytywną jak i negatywną, bez złości w sercu”( J. Masłowski, psychoterapeuta). Bliskość oznacza pozbycie się wszelkich mechanizmów obronnych i zrzucenie wszystkich masek. Oznacza pokazanie siebie takim, jakim naprawdę jesteś.

 

Dorota Pawelec – pisanie jest dla mnie odkrywaniem siebie prawdziwej, poszukiwaniem odpowiedzi na ważne pytania, odkrywaniem skarbów i dzieleniem ich z innymi. Zawodowo współtworzę Fundację, której misją jest pomoc w przejściu przez zmianę, aby ludzie zaczęli  żyć w zgodzie ze sobą. Bieżący projekt dotyczy osób w trudnych związkach, w trakcie rozwodu, lub po rozstaniu.  Na co dzień staram się godzić swoje pasje, życie zawodowe i rodzinne. Jestem mamą Mai, Michała i Krzysia.

 

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+
  • Bliskość to najwyższa forma relacji. Czasami ludzie żyją latami obok siebie i uchodzą za wzorową parę a radość z dzielenia się tym, co ważne zanikła, albo nigdy jej nie było. Piękny tekst! Gratuluję ujęcia tematu 🙂

  • To zastanawiające, że czasami żyjemy z kimś teoretycznie blisko – bo pod jednym dachem, po ślubowaniu sobie wierności i miłości aż do śmierci – a tak trudno przychodzi nam odsłonić swoje najskrytsze myśli, wylać z siebie to, co nas dręczy i zżera od środka, w obawie przed odtrąceniem, stratą. Nie da się zbudować czegoś trwałego, jeśli nie mówi się prawdy, jeśli związek nie opiera się na szczerości i wzajemnym zaufaniu.

    Bardzo ważny i ciekawy tekst. Pozdrawiam serdecznie!

  • Bardzo ciekawi mnie ta metoda medytacji. Nie wszystkie sygnały jestem w stanie odczytać i chętnie bym to zagłębiła. 🙂