BLISKOŚĆ – KIEDY POTRAFISZ DOTKNĄĆ SIEBIE Z ZACHWYTEM

Najłatwiej mi o bliskość kiedy jest  ciemno. Cisza i mrok powodują że już nie mam już gdzie uciec. Zostaję sama ze sobą, nie rozdrabniając się na role. Nie napełniam się książką, rozmową, nie skupiam nad stertą prania. Czy to ucieczka, czy prawdziwa potrzeba?  Stale uciekam, by zaraz do siebie wrócić. W takie dni jak ten łzy cisną mi się do oczu jakby czekały na ten moment cały dzień. Kiedy wracam na dobre , rozmawiam ze swoją duszą. 

Teraz mówi do mnie wyraźnie jakby też czekała na ten moment cały dzień – Nie goń, nie szukaj …wszystko czego potrzebujesz już JEST! – mówi dusza jakby odkryła Amerykę, a ja nic sobie nie robię z tych wieści 

Ale czy ja mogę? – pytam z miną zagubionego dziewczęcia, niczym niewolnica Isaura z Kamiennego Kręgu – To takie proste? Być sama dla siebie? Są ode mnie mądrzejsi, który dłużej chodzą po tym świecie

Kochana moja…nie musisz szukać nauczycieli i pytać ich o rad ę . Spróbuj usiąść w ciszy i być blisko siebie. Co chcesz wiedzieć?

Dobra. No to pytam – ” Co jest dla mnie najważniejsze na ten moment ?”

Cisza.

…co słyszysz? – pyta dusza

„Nie kop głęboko, jak poszukiwacz złota. Masz już wszytko czego potrzebujesz, musisz tylko tego dotknąć i spojrzeć na to z zachwytem …tak jak zakochani, kiedy patrzą na siebie po raz pierwszy w życiu”

Wow …cóż za przekaz – zachwycam się – toż to lepsze niż wróżka

Sama jesteś Wróżka – śmieje się dusza – jak ty to  rozumiesz Kochana?

Nie wiem czemu… ale stale się czegoś pozbawiam, nie pokazuję, ograniczam, ujmuję…uciekam wzrokiem żeby „profesjonalnie zakryć” to co w oczach. Trochę jestem a trochę mnie nie ma …

Hmmm…a co jeśli to czego nie chcesz pokazać to najpiękniejsza część ciebie? – pyta cierpliwie dusza. A ja czuję takie ukojenie, że w końcu ktoś mnie rozumie.

Moja krągłość, wiek, rany, zmarszczki …chyba nigdy tak na to nie patrzyłam – zamyślam się nad nowym odkryciem dotykając swojej twarzy jakby po raz pierwszy w życiu. Moje ciało pokazuje wszystko na mój temat. Być wiecznie młoda to jak nie czerpać z tych wszystkich chwil, które mnie ukształtowały. 

Prawda …prawda jest NAJPIĘKNIEJSZA. Czujesz to? Prawdziwa ty bez tych wszystkich masek – dusza zauważa moją przemianę i się uśmiecha.

Czego się boisz, że co się stanie jak się ich pozbędziesz?- pyta łagodnie.

Wszystko się może wydarzyć – łzy wzruszenia napływają mi do oczu… a najbardziej to, że znów będę małą, bezbronną  dziewczynką, która ufa, marzy i krzyczy w niebogłosy

Czego ta dziewczynka chce najbardziej? – teraz patrzy na mnie z czułością matki, która jest dumna że jej dziecku udało się odkryć coś ważnego.

Wyjść na wolność i robić milion rożnych rzeczy – mówię i oczyma wyobraźni widzę małą dziewczynkę w gumiakach i sukience z tiulu, która z zapałem wskakuje we wszystkie największe kałuże mając głęboko w poważaniu deseń z błota na koronkach. Już czuję się bosko naiwnie i lekko. Jak by to było robić coś dla samego robienia? Nie bacząc na konwenanse radośnie wkraczać w każdy dzień pytając: „Ciekawe co dziś się wydarzy?”

Czy mogłabyś codziennie skakać po  kałużach? – dusza widzi moje poruszenie, ale czeka cierpliwie na odpowiedź.  

Założę jutro tę sukienkę, która jest taka jaskrawa, będę się uśmiechać do przechodniów na ulicy i codziennie zrobię coś po raz pierwszy w życiu – uśmiecham na myśl o sobie jako małej dziewczynce. 

Nigdy nie zapominaj o tej małej Fruzi. Ściskaj ją, tańcz, pozwól jej płakać. Tylko rób to na co macie ochotę – mówi spokojnie dusza.

Teraz zamknę oczy będąc  blisko niej, utulę ją do snu. Jest mi ciepło i spokojnie jak w torbie kangurzycy. Zasypiamy i przenosimy się na nieznany sobie ląd, po którym odbywamy wspólną, senną podróż. Niby to sen, ale wszystko wydaje się takie realne.

 

Tekst – Dorota Pawelec

Foto – Renata Dziewulska

Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on LinkedInShare on Google+